Głodówka od środka
Zanim zaczniesz
Ten e-book powstał na podstawie wykładów wygłoszonych podczas turnusu głodówki leczniczej. Prowadzili je Leszek Jędrusik - lekarz z ponad dwudziestopięcioletnią praktyką, który opiekuje się uczestnikami turnusu, oraz Wiktor Grubiak - fizjoterapeuta z wieloletnią praktyką w gabinecie i na rehabilitacji kardiologicznej. Wykłady były żywe, pełne przykładów z praktyki i pytań z sali. Tutaj zebraliśmy je w jedną, uporządkowaną całość.
Znajdziesz tu wyjaśnienie, co dzieje się w ciele, kiedy przestajesz jeść, skąd biorą się poszczególne objawy, jak przetrwać trudniejsze dni i jak bezpiecznie wrócić do jedzenia. Są też rozdziały o codziennym odżywianiu, o badaniach, które warto robić, i o tym, jak dbać o kręgosłup.
Ważna informacja
Treść jest opracowaniem wykładów i ma charakter edukacyjny. Nie jest poradą medyczną dla konkretnej osoby. Głodówkę prowadź pod opieką lekarza, zwłaszcza jeśli chorujesz przewlekle, przyjmujesz leki, masz cukrzycę albo nadciśnienie. Nie odstawiaj i nie zmieniaj leków bez rozmowy z lekarzem.
Jak czytać ten e-book
Rozdziały idą w kolejności wykładów, więc możesz czytać je po kolei, tak jak przebiega turnus. Ostatni rozdział łączy wykład o wychodzeniu z głodówki z pisemnymi zaleceniami żywieniowymi. Na końcu znajdziesz aneksy z przykładowym jadłospisem i przepisami.
W tekście pojawiają się kolorowe ramki. Każda ma swoje zadanie.
Rzeczy, o których nie wolno zapomnieć. Jeśli masz zapamiętać z rozdziału tylko kilka zdań, niech to będą te.
Ostrzeżenia i sytuacje, w których łatwo popełnić błąd albo trzeba zachować ostrożność.
Historie, liczby i wyjaśnienia, które pomagają zrozumieć, dlaczego coś działa tak, a nie inaczej.
Konkretne sposoby i wskazówki, które możesz od razu zastosować.
Każdy rozdział kończy się krótkim podsumowaniem w ramce „W skrócie”.
Co się dzieje w ciele, gdy przestajesz jeść
Głodówka wygląda na prostą sprawę. Nie jesz, pijesz wodę i oddychasz. W środku dzieje się jednak bardzo dużo. Organizm przestawia się na zupełnie inny tryb pracy i robi to etapami. Kiedy rozumiesz te etapy, łatwiej przyjmujesz to, co czujesz, i wiesz, które objawy są normalne.
1.1 Skąd organizm bierze energię
Jedzenie składa się z trzech głównych grup składników. To białka, węglowodany, czyli cukry, oraz tłuszcze. Większość diet polega na zmianie proporcji między nimi. Jedna ogranicza cukier, inna zwiększa ilość białka, jeszcze inna stawia na tłuszcz.
Głodówka jest pod tym względem najprostsza. Do organizmu trafiają tylko dwie rzeczy. Woda, którą pijesz, i tlen, którym oddychasz. Żadna z nich nie daje energii. Energię daje przede wszystkim cukier, a dokładnie glukoza. Skoro nie dostajesz jej z jedzenia, ciało musi ją wytworzyć samo. Na tym polega cała głodówka.
Głównym producentem cukru jest wątroba, a pomagają jej mięśnie. Surowcem są zapasy, które nosisz w sobie. Część z nich widać gołym okiem, ale większości nie widać.
Tłuszcz pod skórą to tylko około jednej trzeciej zapasów. Dwie trzecie tłuszczu organizm trzyma w środku, wokół narządów. Właśnie dlatego otyłość jest dziś uznawana za chorobę, a nie wyłącznie za kwestię wyglądu.
1.2 Trzy etapy. Glikogen, białko i tłuszcz
Organizm sięga po zapasy w określonej kolejności.
Dzień pierwszy. Glikogen
W wątrobie jest magazyn szybkiego cukru, który nazywa się glikogen. Przypomina skrobię z ziemniaków. Rozkłada się bardzo szybko, więc praktycznie jeden dzień głodówki wystarcza, żeby ten magazyn opróżnić.
Od drugiego do siódmego dnia. Białko
Kiedy glikogen się kończy, ciało zaczyna rozkładać białka. Ten etap trwa zwykle do siódmego dnia, a jeśli zapasów białka jest dużo, nawet do dziesiątego. Właśnie ten etap nazywa się oczyszczaniem. Organizm pozbywa się nadmiaru białka, które latami się w nim gromadziło.
Gdzie jest to białko? Oczywiście w komórkach, ale nie tylko tam. Komórki w naszym ciele nie przylegają do siebie ściśle. Między nimi są bardzo wąskie szczeliny, widoczne dopiero pod mikroskopem elektronowym. Wypełnia je płyn podobny do osocza krwi, czyli woda z rozpuszczonymi białkami, tłuszczami i innymi substancjami.
Ten płyn działa jak stacja przeładunkowa. Najcieńsze naczynia krwionośne, tak zwane naczynia włosowate, docierają do grupy komórek, ale nie wchodzą między nie, bo krwinka by się tam nie zmieściła. Naczynie oddaje do płynu tlen, glukozę i wszystko, co potrzebne do życia. Komórki pobierają to z płynu, a w zamian oddają do niego produkty przemiany materii. Te trafiają potem do płuc i nerek, które usuwają je z organizmu.
U przeciętnej osoby tego płynu jest około 15 litrów, czyli trzy razy więcej niż krwi, której mamy około 5 litrów. U osób większych jest go więcej. To ogromny magazyn białka i właśnie z niego organizm czerpie na tym etapie. Około dziesiątego dnia badanie moczu paskiem pokazuje zwykle, że zapas białka się wyczerpał.
Od trzeciego dnia do końca. Tłuszcz
Mniej więcej od trzeciego dnia organizm zaczyna też spalać tłuszcz i robi to już do końca głodówki, niezależnie od tego, czy trwa ona 5, 10 czy 21 dni. Żeby z tłuszczu powstał cukier, potrzeba bardzo dużo wody. Żeby ten cukier spalić i uzyskać z niego energię, potrzeba bardzo dużo tlenu. Dlatego picie i ruch na świeżym powietrzu są paliwem głodówki.
1.3 Ketoza, czyli dowód, że naprawdę głodujesz
Kiedy organizm zaczyna na dużą skalę spalać tłuszcz, nie radzi sobie z nim do końca. Powstają wtedy tak zwane ciała ketonowe, z których najbardziej znany jest aceton. Ten stan nazywa się ketozą. Ciała ketonowe zakwaszają organizm, dlatego mówi się też o kwasicy.
Zasada jest prosta. Głodówka zawsze oznacza ketozę. Jeśli nie ma ketozy, to nie jest głodówka, tylko dieta. Ketoza jest stanem prawidłowym i znika po pierwszym posiłku.
Kuszące bywa „tylko coś małego dzisiaj”. To zły pomysł. Każdy posiłek przerywa ketozę i następnego dnia organizm musi wchodzić w nią od nowa. Samo wejście w ketozę daje najbardziej nieprzyjemne objawy, czyli tak zwany dzień kryzysowy. Kto podjada, funduje sobie ten kryzys kilka razy. Kiedy już jesteś w ketozie, zwykle czujesz się dobrze.
Jak poznać ketozę? Nie każdy przechodzi wyraźny dzień kryzysowy, więc brak objawów nie znaczy, że nie głodujesz. Ketozę można zbadać paskiem do moczu. Można ją też poczuć. Aceton jest w oddechu, w moczu i w pocie. Kiedy wchodzisz do pokoju osoby głodującej, przez chwilę czujesz charakterystyczny zapach. Po kilku minutach przestajesz go czuć, bo węch szybko się męczy. To zresztą szczęście, bo gdybyśmy cały czas czuli wszystkie zapachy z tą samą siłą, trudno byłoby wytrzymać.
1.4 Dlaczego ketoza pomaga komórkom oddychać
Lekarz prowadzący podkreślał, że kwasica na głodówce jest dla organizmu korzystna. Tlen lepiej rozchodzi się po tkankach, cukier lepiej się spala, a komórki są lepiej dotlenione. Każdy noworodek przychodzi na świat w stanie lekkiej kwasicy, bo tak działa ten mechanizm. Według wykładowcy organizm lepiej znosi lekkie zakwaszenie niż przesunięcie w stronę zasadową, dlatego modne diety „odkwaszające” niekoniecznie są dla nas dobre.
Skąd ta korzyść? Krew wiezie tlen z płuc do wszystkich komórek. Gdyby oddawała go wszędzie tak samo łatwo, komórki na początku naczynia dostałyby dużo, a te na końcu, na przykład w palcach, prawie nic. Natura rozwiązała to sprytnie. Im dalej płynie krew, tym bardziej staje się kwaśna, a w kwaśniejszym środowisku łatwiej oddaje tlen. Dzięki temu tlen trafia równo do komórek na początku i na końcu drogi. Ketoza wzmacnia ten mechanizm, więc oddychanie komórek przebiega sprawniej.
Oddychamy płucami, ale prawdziwe oddychanie odbywa się w każdej komórce. Ten mechanizm działa u wszystkich ludzi tak samo, dlatego zalecenia na głodówce są wspólne dla wszystkich. Pij odpowiednio dużo i ruszaj się, żeby tlen docierał do komórek.
1.5 Woda, najważniejszy składnik głodówki
Kiedy jesz normalnie, dostarczasz wody nie tylko w napojach. Z około półtora kilograma jedzenia, które zjadamy w ciągu dnia, mniej więcej kilogram to woda. Pomidory mają jej około 90 procent, a nawet zwykła kiełbasa około 40 procent. Na głodówce tej wody nie dostajesz, więc musisz ją wypić.
Półtora litra płynów dziennie to absolutne minimum. Więcej nie zaszkodzi, organizm świetnie sobie z tym radzi. Woda, którą pijesz po soli gorzkiej, nie wlicza się do tej ilości.
Dlaczego woda jest aż tak ważna? Po pierwsze, bez niej nie ruszy cały mechanizm wytwarzania cukru z tłuszczu. Po drugie, nerki muszą wydalić wszystko, co organizm spalił. Im więcej wody, tym łatwiej im pracować i tym mniej muszą zagęszczać mocz. Z czasem mocz robi się coraz ciemniejszy, pomarańczowy. To sygnał, żeby pilnować picia.
Kłopot w tym, że na głodówce nie chce się pić. Na początku, kiedy jeszcze czujesz głód, pijesz chętnie. W drugim tygodniu ochota spada i widać to po butelkach, które ludzie zabierają ze sobą. Najpierw biorą po dwie, potem już tylko po jednej.
Postaw w pokoju szklankę i pilnuj, żeby zawsze była pełna. Wypij łyk przed wyjściem, kilka łyków po powrocie i od razu dolej. Widok pełnej szklanki przypomina o piciu. To prosta psychologia, ale działa.
Zmieniaj też smak i temperaturę. Pij na zmianę ciepłe i chłodne napoje, różne herbaty i wodę z odrobiną cytryny.
1.6 Ruch i tlen
Cukier powstaje w wątrobie, ale spalany jest w każdej komórce, przede wszystkim w mięśniach, w sercu i w innych narządach. Dlatego te narządy trzeba używać. Wysiłek fizyczny i ćwiczenia oddechowe zwiększają ilość tlenu we krwi i poprawiają spalanie.
Osoby, które w czasie głodówki dużo się ruszają, osiągają wyraźnie lepsze efekty. Ich mięśnie są lepiej ukrwione, pracują sprawniej i lepiej radzą sobie z przeciążeniami i drobnymi urazami.
1.7 Sól gorzka. Płukanie jelit od góry
Głodówkę zaczyna się od oczyszczenia przewodu pokarmowego. Służy do tego sól gorzka. Na dwutygodniowy turnus potrzebne są trzy saszetki, dwie w pierwszym tygodniu i jedna w drugim.
Jak przyjąć sól gorzką
Im szybciej wypijesz wodę, tym szybciej pojawi się efekt. Zwykle po godzinie lub dwóch trzeba iść do toalety. Jeśli wypijesz sól wieczorem, w nocy wstaniesz najwyżej dwa razy, a rano wyjdzie jeszcze reszta, która schowała się w zakamarkach. Jelita mają przecież około ośmiu metrów długości. Jeśli będziesz pić wodę powoli, łyk po łyku, efekt przyjdzie następnego dnia, na przykład w czasie spaceru. Lepiej tego uniknąć.
Ta metoda płucze przewód pokarmowy od góry do dołu, zgodnie z jego naturalnym kierunkiem. Lewatywa działa odwrotnie, bo wpycha wodę od dołu, i wcale nie musi dotrzeć tam, gdzie trzeba.
Kiedy | Co przyjmujesz | Po co |
|---|---|---|
Tydzień 1, poniedziałek lub wtorek | 1 saszetka soli i 1,5 litra wody | Początek głodówki, oczyszczenie przewodu pokarmowego |
Tydzień 1, czwartek lub piątek | 1 saszetka soli i 1,5 litra wody | Dokończenie oczyszczania |
Tydzień 2, najlepiej pod koniec głodówki | 1 saszetka soli i 1,5 litra wody | Usunięcie toksyn, nadmiaru bakterii i złuszczonego nabłonka |
Jeśli dzielisz z kimś pokój, ustalcie różne dni na sól. Unikniecie kolejki do łazienki.
Po co płukać jelita w drugim tygodniu
Skoro od tygodnia nic nie jesz, co jeszcze może być w jelitach? Okazuje się, że sporo. Do wnętrza jelit cały czas wydzielają się różne toksyny. Płukanie w drugim tygodniu zmniejsza liczbę bakterii jelitowych i wypłukuje złuszczony nabłonek, czyli zużyte komórki wyściełające jelita. To, co wychodzi, nie przypomina zwykłego stolca, ale jest tego zaskakująco dużo.
Dobrze wypłukane jelita pomagają przetrwać głodówkę. Żołądek, kiedy jest pusty, wysyła do mózgu sygnał głodu. Z jelitami jest odwrotnie. To pełne jelita wywołują uczucie głodu, bo organizm chce przepchnąć ich zawartość dalej. Kiedy są puste, takich sygnałów jest dużo mniej.
Zdarza się, że ktoś zwymiotuje po wypiciu soli gorzkiej. Nie ma powodu do paniki. Wymioty też są formą oczyszczenia, tyle że górnego odcinka przewodu pokarmowego, czyli żołądka, przełyku i dwunastnicy. Stąd często odrobina żółci.
1.8 Bakterie jelitowe, nasz drugi mózg
W jelitach żyje ogromna liczba bakterii. Razem ważą około półtora kilograma, czyli więcej niż mózg, który waży około 1300 gramów. Niektórzy naukowcy mówią wręcz, że to jelita są prawdziwym mózgiem człowieka.
Bakterie jelitowe chronią nas przed tym, co przychodzi ze świata zewnętrznego. To z jelit w dużej mierze bierze się nasza odporność. Coraz więcej badań łączy zmiany w składzie tych bakterii z chorobami, głównie z alergiami i zapaleniami jelit. Wciąż jednak nie wiadomo, co jest pierwsze. Może to zmiana bakterii wywołuje chorobę, a może nasze jedzenie, stres i środowisko najpierw zmieniają bakterie, a dopiero potem chorujemy. Dziś można zbadać DNA tych bakterii, więc odpowiedzi przybywa z roku na rok.
Na głodówce chodzi o to, żeby ograniczyć liczbę bakterii na tyle, by nie zatruwały organizmu. Ściana jelita zbudowana jest z komórek ściśle do siebie przylegających, trochę jak kostka brukowa. W czasie głodówki te kostki lekko się rozsuwają i przez szczeliny mogą przenikać produkty przemiany bakterii.
Ból głowy w pierwszym dniu głodówki jest normalny. Jeśli jednak głowa boli po tygodniu, to znak, że jelita są źle oczyszczone, a bakterie produkują za dużo toksyn. Wtedy warto powtórzyć płukanie solą gorzką.
1.9 Pierwsze objawy. Co jest normalne
Objawy opisane poniżej zebrano z doświadczeń wielu głodujących i z literatury. Nie pojawiają się u każdego, ale zdarzają się na tyle często, że dobrze je znać. Nie wynikają z chorób, tylko z tego, jak organizm pracuje na głodówce.
Objaw | Kiedy się pojawia | Skąd się bierze |
|---|---|---|
Ból głowy | pierwszy dzień | początek głodówki, toksyny z jelit |
Nudności, wymioty | pierwsze dni, po soli gorzkiej | działanie soli, oczyszczanie żołądka |
Zawroty głowy | od trzeciego dnia do końca | odwodnienie, mniej krwi w naczyniach |
Niski cukier | głównie od trzeciego do piątego dnia, rano | organizm dopiero uczy się robić cukier z tłuszczu |
Uczucie zimna | od około trzeciego dnia | tarczyca zwalnia, żeby oszczędzać energię |
Zapach acetonu | od wejścia w ketozę | ciała ketonowe w oddechu, moczu i pocie |
Ból głowy i nudności
Ból głowy pojawia się najczęściej w pierwszym dniu. Mogą też być nudności, a po soli gorzkiej czasem wymioty. Niektórzy odczuwają refluks, czyli cofanie się treści żołądka do przełyku. Od drugiego dnia większość osób nie czuje już nic szczególnego.
Zawroty głowy przy zmianie pozycji
Od trzeciego dnia mogą pojawić się zawroty głowy, które zostają już do końca głodówki. Dotyczą wszystkich, także osób, które nie biorą żadnych leków. Powód jest prosty. Na głodówce stopniowo się odwadniasz, i to niezależnie od tego, czy pijesz półtora litra, czy trzy. Spada ilość krwi krążącej w naczyniach, a organizm nie nadąża z wyrównaniem ciśnienia przy szybkiej zmianie pozycji. Najczęściej dzieje się to wtedy, gdy się schylasz i gwałtownie prostujesz.
Po przebudzeniu nie zrywaj się z łóżka. Usiądź, spuść nogi i posiedź pół minuty. Tyle zwykle wystarcza, żeby krążenie się ustabilizowało.
Unikaj pozycji, w których głowa jest niżej niż klatka piersiowa. Buty wiąż, opierając stopę na krześle albo stopniu, zamiast schylać się do ziemi.
Jeśli zakręci ci się w głowie, nie walcz z tym. Połóż się, a potem powoli wróć do pionu.
Niższe ciśnienie i niższy cukier
Odwodnienie obniża ciśnienie krwi, dlatego mierzy się je codziennie. Spada też poziom cukru. Ktoś, kto zwykle ma 90, 100 czy 120, po trzech do pięciu dniach głodówki może mieć 60 albo 70. U osób z cukrzycą wyniki wyjściowe są wyższe.
Kiedy cukier spadnie za nisko, zwykle poniżej 60, pojawiają się objawy niedocukrzenia. Lekarze nazywają to hipoglikemią.
Gdy to poczujesz, zmierz cukier glukometrem. Jeśli jest niski, zjedz odrobinę cukru, na przykład łyżeczkę miodu. Niektórzy biorą na spacer cukierka na wszelki wypadek. Zawsze powiedz o takich objawach opiekunom turnusu, żeby mogli częściej mierzyć ci cukier.
Spadki cukru zdarzają się najczęściej rano, po gimnastyce, i głównie w pierwszych dniach. Kiedy organizm rozkręci produkcję cukru z tłuszczu, ten mechanizm działa bardzo wydajnie i niedocukrzenia zdarzają się rzadko. U osób szczupłych niski cukier może wrócić około siódmego do dziesiątego dnia. U innych po tygodniu cukier potrafi wzrosnąć nawet powyżej 100. Każdy wytwarza cukier w swoim tempie, więc nie porównuj swoich wyników z wynikami sąsiada.
Mózg i serce dobrze radzą sobie w ketozie. Mięsień sercowy nawet nie potrzebuje cukru, bo świetnie pracuje na ciałach ketonowych.
Uczucie zimna
Na głodówce praktycznie każdy marznie, nawet jeśli głoduje w trzydziestostopniowym upale. Odpowiada za to tarczyca, mały gruczoł na szyi, który wytwarza hormony sterujące ilością energii i ciepła produkowanego przez komórki. Po około trzech dniach organizm orientuje się, że nie dostaje jedzenia, i zaczyna oszczędzać. Utrzymanie temperatury 36,6 stopnia kosztuje dużo energii, więc tarczyca zwalnia, a temperatura ciała spada, czasem nawet do 35 stopni.
To normalne. Organizm przestawia się na przetrwanie i wyłącza to, bez czego może się chwilowo obyć. Tarczyca zwalnia jako jedna z pierwszych. Kiedy temperatura spada, naczynia w skórze się zwężają, skóra robi się chłodna i czujesz zimno.
1.10 Jak się rozgrzać. Ruch, sauna i strumyk
Temperatury ciała nie da się podnieść na siłę, bo tak działa tarczyca na głodówce. Można jednak sprawić, że zimno będzie mniej dokuczliwe. Pomaga to, że człowiek reaguje na zmiany temperatury, a nie na stałą temperaturę. Jeśli siedzisz bez ruchu, nawet w ciepłym pokoju po dwóch godzinach zrobi ci się zimno.
Najlepiej działa ruch. Pomaga też przebieranie się w suche ubranie, skarpety i bieliznę, bo wilgoć wzmaga uczucie chłodu. Po spacerze zawsze zmień koszulkę. Świetnie sprawdzają się sauna i kąpiel w zimnym strumyku.
Sauna i strumyk działają na odwrót, ale mają ten sam cel, czyli lepiej ukrwić skórę. W saunie najpierw dostarczasz ciepła, a potem, wchodząc do zimnej wody, zamykasz je w środku ciała. W strumyku zaczynasz od zimna. Naczynia w skórze mocno się kurczą i na początku bolą nogi. Jeśli jednak wejdziesz kilka razy albo posiedzisz dłużej, naczynia się rozluźniają, skóra robi się czerwona, a ciepło zostaje w środku. Za drugim razem nogi bolą już mniej. To kwestia treningu.
Poranny strumyk ma jeszcze jedną zaletę. Wyzwala adrenalinę, podnosi ciśnienie i budzi organizm, kiedy rano czujesz się słabo.
Sauna świetnie pasuje na koniec dnia, bo przyjemnie męczy przed snem. Na początku głodówki rób krótkie seanse. Lepsze są trzy albo pięć minut niż jedno długie, piętnastominutowe posiedzenie. Organizm musi się przyzwyczaić. W strumyku nikt nie każe ci siedzieć pięciu minut, ale jeśli masz wprawę, możesz zostać dłużej.
1.11 Termofor na wątrobę
Codzienne grzanie wątroby to jeden z najprostszych zabiegów na głodówce, a daje sporo. Wątroba to narząd, któremu możemy w ten sposób poprawić krążenie. Ciepło zwiększa przepływ krwi, a wątroba odwdzięcza się szybszą przemianą materii, większą produkcją cukru i lepszą wydolnością przy wysiłku. Mówiąc najprościej, będzie jej lżej. Grzanie zmniejsza też żółtaczkę głodówkową, o której przeczytasz za chwilę.
Gdzie przyłożyć termofor
Wiele osób szuka wątroby w brzuchu. To błąd. U zdrowego człowieka wątroba leży wyżej, pod żebrami po prawej stronie, czyli w dolnej części klatki piersiowej. Łuk żebrowy wyczujesz, jeśli wsuniesz palce pod ostatnie żebro i lekko pociągniesz do góry. Największy, prawy płat wątroby ciągnie się od tego miejsca w górę i do tyłu, aż do pleców. Mały lewy płat nie ma przy grzaniu znaczenia.
Jak to zrobić
Rób to codziennie, od pierwszego dnia głodówki. Wrzątek weźmiesz z czajnika w pokoju albo poprosisz o niego w recepcji.
1.12 Żółtaczka głodówkowa i słońce
Po czterech, pięciu dniach wiele osób zauważa, że białka oczu albo język lekko żółkną. Mocz też jest ciemniejszy. To żółtaczka głodówkowa i pojawia się na głodówce zawsze. Stężenie bilirubiny, czyli żółtego barwnika pochodzącego z żółci, dochodzi wtedy do około 2 miligramów.
Skąd się bierze? Kiedy jemy, żółć trafia do jelit i pomaga trawić jedzenie. Na głodówce nic nie trawimy, a wątroba dalej produkuje żółć. Ta musi się gdzieś podziać, więc zostaje we krwi i wydala się z moczem.
Nie ma się czego bać. Taka żółtaczka nie szkodzi wątrobie. Noworodki też przez kilka dni po urodzeniu są żółte jak cytryna i nic złego się z nimi nie dzieje.
Bilirubina odkłada się w skórze i uwrażliwia ją na słońce. Opalanie się może zostawić trwałe przebarwienia, podobne do plam wątrobowych albo plam ciążowych, a nawet doprowadzić do poparzeń. Unikaj ostrego słońca i solarium. Jeśli głodujesz w ciepłym kraju, na przykład w Tajlandii, zakrywaj skórę przez cały czas.
Podobnie działają niektóre leki. Znanym przykładem jest żel przeciwbólowy z ketoprofenem, który kiedyś był dostępny bez recepty. Ludzie smarowali się nim i szli się opalać, a kończyło się to zapaleniem i poparzeniami skóry, czasem tak ciężkimi, że potrzebne były przeszczepy. Dziś ten żel jest na receptę. Na słońce uwrażliwiają też niektóre antybiotyki, na przykład doksycyklina. Czytaj ulotki leków. Jeśli lek uczula na słońce, producent musi o tym napisać.
Sprawdź się
Cztery pytania do tego rozdziału. Odpowiedzi znajdziesz w tekście powyżej.
Oczyszczanie, zapalenia i zdrowe naczynia
Pierwsze dni masz już za sobą. Wiesz, skąd organizm bierze energię i dlaczego czujesz to, co czujesz. Teraz czas na to, co głodówka daje zdrowiu. Dlaczego działa przeciwzapalnie, skąd się bierze katar w piątym dniu i co ma wspólnego z cholesterolem i miażdżycą.
2.1 Dzień kryzysowy. Jak go przetrwać
W pewnym momencie przychodzi dzień, w którym czujesz się, jakby ktoś cię przeżuł i wypluł. Spada cukier, spada ciśnienie, nic się nie chce. To dzień kryzysowy, związany z wejściem w ketozę.
Najgorsze, co możesz wtedy zrobić, to położyć się do łóżka i czekać, aż minie. To nic nie daje. Pomaga ruch. Idź na zajęcia, na spacer albo do strumyka. Zmień temperaturę, napij się czegoś ciepłego, porozmawiaj z kimś.
Jeśli mocno boli cię głowa, na przykład masz migrenę, lekarz woli dać ci tabletkę przeciwbólową, żebyś mógł brać udział w zajęciach i wyjść choćby na krótki spacer. Ruch jest ważniejszy niż przeczekanie.
Dzień kryzysowy zawsze trwa tylko jeden dzień. Następnego ranka budzisz się bez objawów. Powtarzaj to sobie, kiedy jest ciężko. Ruch przyspiesza poprawę, a leżenie ją opóźnia.
2.2 Suchość w ustach, nalot na języku i potas
W ketozie rano na języku pojawia się nalot. Można go delikatnie zeskrobać. Usta wysychają, bo ślinianki prawie przestają pracować. Suchość dotyczy zresztą nie tylko skóry, ale też błon śluzowych, a najbardziej jamy ustnej. Płucz usta częściej niż zwykle.
Na suchość najlepsza jest cytryna, stary i sprawdzony sposób. Lekarz prowadzący tłumaczył, że choć cytryna jest kwaśna w smaku, w żołądku działa zasadowo, więc nawet połknięta nic mu nie zrobi. Gumy do żucia i podjadanie odpadają.
Dlaczego nie ma śliny? Ślina służy do przygotowania jedzenia do trawienia. Zawiera enzymy, które rozkładają cukry złożone. Skoro nie jesz, ślina nie jest potrzebna. Normalnie organizm wytwarza jej około 700 mililitrów dziennie. Na głodówce, kiedy po czterech dniach jesteś już lekko odwodniony, ogranicza produkcję, żeby oszczędzać wodę.
Z tego samego powodu przestajesz się pocić. Nawet przy dużym wysiłku pojawi się trochę potu, ale nie będzie lało się z ciebie jak po intensywnym treningu.
Ślina zawiera dużo potasu, więc razem z nią go tracisz. Potas wypłukuje się też z organizmu na głodówce. Przyjmuj regularnie tabletki z potasem, które dostajesz na turnusie. W dni, kiedy pijesz sól gorzką, możesz wziąć nawet dwie.
2.3 Krótka historia głodówek
Ludzie głodowali, zanim medycyna potrafiła wyjaśnić, co się wtedy dzieje w organizmie. Najczęściej po prostu dlatego, że nie było co jeść. Jako metodę leczenia głodówkę zaczęto stosować około 1870 roku, kiedy rozwijały się sanatoria dla zamożniejszej części społeczeństwa.
Tuż za polską granicą, w czeskim Jeseniku, działał Vincenz Priessnitz, ojciec wodolecznictwa. Spierał się z Sebastianem Kneippem o to, co jest lepsze, polewanie wodą czy całkowite zanurzenie. Obaj pisali na ten temat całe dzieła.
Nieco dalej, w Lipowej Łaźni (Lipová-lázně), swoją kurację głodówkową prowadził Johann Schroth. Była dość nietypowa. Przez czternaście dni kuracjusze nic nie jedli, ale codziennie wypijali litr czerwonego wina, zwykłego, miejscowego wina z Moraw. Efekty były mizerne, bo pacjenci chodzili wiecznie wstawieni. Dom zdrojowy w Lipowej Łaźni działa do dziś. Jest odnowiony, są tam knajpki, restauracje, rzeczka i ładne miejsca na spacer.
Wszystko to działo się jeszcze przed I wojną światową. Później głodówki lecznicze trafiły do Niemiec. Otto Buchinger i jego następcy założyli duże kliniki, które działają do dziś. Pobyt kosztuje tam od 3 do 4 tysięcy euro, a niemieckie kasy chorych podobno bywają skłonne za niego zapłacić. Własną tradycję głodówek leczniczych miała też Rosja sprzed rewolucji.
Fizjologię głodu, czyli to, co faktycznie dzieje się w ciele, opisano dopiero w latach 50. i 60. XX wieku. Okazało się, że to żadne czary, tylko normalny proces.
2.4 Głodówka w domu
W grupie łatwiej wytrwać, to wiadomo nie od dziś. Krótszy post da się jednak zrobić w domu, jeśli masz dość silnej woli. Pomóc mogą nawet zamki do lodówki, które blokują ją po godzinie 19 albo 22. Najprostsza domowa forma to przerwa w jedzeniu trwająca około 12 godzin. Szafki z jedzeniem niestety zostają bez zamka.
2.5 Głodówka działa przeciwzapalnie
Głodówka nie jest lekarstwem na wszystko. Jej główne działanie da się jednak prosto wyjaśnić. Spala zapas białka zgromadzony między komórkami. Nadmiar białka w organizmie sprzyja powstawaniu substancji, które podtrzymują przewlekłe stany zapalne i pobudzają komórki do produkcji kolejnych takich substancji. Kiedy tego białka ubywa, zapalenie się wycisza.
To najprostsze wyjaśnienie, dlaczego na głodówce cofają się albo słabną dolegliwości wynikające z przewlekłego zapalenia. Poniżej kilka przykładów.
Zdarza się, że po głodówce znika guzek w piersi, w jajniku albo w tarczycy. Lekarza prowadzącego to nie dziwi. Najczęściej są to torbiele zależne od hormonów, które mogą się po prostu wchłonąć. To nie cud, tylko spodziewany efekt.
Lekarz celowo nie obiecuje leczenia nowotworów ani innych chorób, w przypadku których trudno dowieść działania głodówki. Pewne jest to, że głodówka działa przeciwzapalnie, pozwala lepiej wykorzystywać tlen i pozbyć się nadmiaru zmagazynowanego białka i tłuszczu. Z tego biorą się jej zdrowotne efekty. Nie ma co oczekiwać fajerwerków, ale ogólna poprawa samopoczucia przychodzi zawsze.
2.6 Oczyszczanie nosa, zatok i oskrzeli
Około piątego dnia wiele osób zaczyna kichać i smarkać, ma drapanie w gardle albo chrypkę. To nie przeziębienie, tylko oczyszczanie górnych dróg oddechowych.
Każdy z nas co rok czy dwa łapie jakąś infekcję nosa, gardła albo zatok, i zawsze coś po niej zostaje. Głodówka na chwilę ujawnia ten ukryty stan zapalny, a potem w ciągu dwóch, trzech dni go wycisza. Wydzielina się wysmarka i odkrztusi. Jeśli ktoś miał zapalenie oskrzeli, one też potrafią się oczyścić. Palacze kaszlą na głodówce, bo zaczynają się oczyszczać płuca.
Zatoki leczą się na głodówce wyjątkowo dobrze. Można im pomóc płukaniem gardła, inhalacjami i płukaniem nosa.
Do płukania nosa służy prosty plastikowy pojemnik z dziubkiem, tak zwany irygator. Kosztuje około 50 złotych. Wsypujesz do niego łyżeczkę zwykłej soli kuchennej, nalewasz letniej wody do kreski, przykładasz dziubek do jednej dziurki nosa i przechylasz głowę. Woda sama przepłukuje nos i wypływa drugą dziurką.
Płukanie dwa razy w tygodniu poprawia drożność nosa i wzmacnia odporność. Bardzo pomaga osobom, które często chorują na zatoki.
Ludzie, którzy pięknie śpiewają, mają odpowiednio zbudowane zatoki. Działają one jak pudło rezonansowe. Kiedy zatoki są zapchane, głos brzmi płasko i nosowo. Śpiewaczka operowa z katarem po prostu nie zaśpiewa.
Do przewlekłych zapaleń zatok i migdałków mają skłonność osoby z krótką szyją i szeroką klatką piersiową, bo mają inaczej ułożoną krtań i okolicę gardła. Kłopoty ma też ktoś z mocno skrzywioną przegrodą nosa, bo jedna strona nosa bywa wtedy zupełnie niedrożna.
2.7 Co jeszcze może się odezwać
Oczyszczanie dotyczy całego ciała, więc bywa odczuwalne w różnych miejscach. Nie przejmuj się, jeśli na chwilę wróci choroba, którą niedawno przechodziłeś, powiększą się migdałki albo zacznie boleć blizna po niedawnej operacji. To normalne objawy oczyszczania.
Ból kręgosłupa na głodówce ma prawie każdy. Siedzący tryb życia sprawia, że kręgosłup większości z nas nie jest w najlepszej formie. Mamy dyskopatie, przesunięte kręgi i przykurczone mięśnie pośladków. Po mniej więcej siedmiu dniach oczyszczanie dociera głęboko, aż do kręgów, i stąd ten ból. Więcej o kręgosłupie przeczytasz w rozdziale 5.
Kości i stawy są słabo ukrwione, więc efekty głodówki docierają do nich późno. Żeby organizm zdążył wyprowadzić z nich zbędne produkty przemiany materii, trzeba głodować co najmniej 10 dni. Wyraźne korzyści dla stawów przynosi dopiero głodówka trwająca 12 albo 13 dni.
Przewód pokarmowy oczyszcza się najszybciej. Wystarczą dwie dawki soli gorzkiej. Potem trzustka, żołądek i jelita przestają produkować soki trawienne, bo nie mają czego trawić. Uczą się tego w kilka dni. Ostatnia sól pod koniec głodówki wypłukuje resztki.
2.8 Cholesterol i trójglicerydy
Cholesterol ma złą sławę, ale organizm go potrzebuje. Powstają z niego między innymi hormony. Ciało traktuje go jak coś bardzo cennego i oszczędza. Naturalnymi magazynami cholesterolu są wątroba i ściany naczyń krwionośnych.
Kiedyś zdobycie cholesterolu wcale nie było proste. Żeby zjeść mięso, trzeba było nieraz przez trzy dni gonić zwierzynę. Na co dzień jadło się korzonki, liście i jagody. Natura przygotowała nas więc do oszczędzania cholesterolu. Dziś dostajemy z jedzeniem dużo cholesterolu, cukru i wszystkiego innego, a wątroba i tak produkuje własny cholesterol w ogromnych ilościach.
Skutki widać w gabinetach. Zdarza się 27-latek z cholesterolem 350 i trójglicerydami 1500. Kiedyś lekarz na widok takich trójglicerydów prawie dzwonił po karetkę. Dziś tyle potrafi mieć pacjent, który przez tydzień grillował.
Bardzo wysoki poziom trójglicerydów tak zagęszcza krew, że może zatykać naczynia w płucach. Może też wywołać zapalenie trzustki, chorobę, która potrafi zabić. Tydzień imprez z pizzą, mięsem i alkoholem podnosi trójglicerydy dzień po dniu i siódmego dnia może już być naprawdę źle. Dlatego dobrze jest znać poziom tłuszczów we krwi i regularnie robić lipidogram, czyli badanie cholesterolu i trójglicerydów.
2.9 Jak powstaje miażdżyca
Jeśli cholesterol przez wiele lat jest wysoki, zaczyna się odkładać w ścianach naczyń w nadmiarze. Gromadzi się pod warstwą komórek, które wyściełają naczynie od środka, i rozpycha je na boki. W miejscu uszkodzenia przyczepiają się płytki krwi i powstaje mały zakrzep. Potem odkłada się w nim wapń i tak powstaje blaszka miażdżycowa.
Blaszka jest szorstka, więc przyczepiają się do niej kolejne płytki. Tworzy się kolejny zakrzep, który znowu się zwapnia, i blaszka rośnie. Jeśli to samo dzieje się po drugiej stronie naczynia, obie blaszki zbliżają się do siebie i naczynie zwęża się o połowę, a potem jeszcze bardziej. Na tym polega miażdżyca.
Proces jest powolny, ale nie tak powolny, jak się wydaje. Pierwsze zmiany widać już w naczyniach noworodków. Miażdżyca towarzyszy nam od urodzenia, a od nas w dużej mierze zależy, jak szybko postępuje.
Każdy ma ją w innych miejscach. Jeden ma czyste naczynia w nogach, ale zwężone tętnice szyjne. Inny ma zniszczoną aortę i tętniaki, a resztę naczyń w dobrym stanie. Najgorzej, gdy miażdżyca dotyka mózgu.
Co z blaszką robi kardiolog
Zwapniałej blaszki nie rozpuści żadna dieta. Rozbija ją kardiolog albo chirurg naczyniowy. Wprowadza do naczynia balonik i pompuje go pod ciśnieniem 5, 10, a nawet 20 atmosfer, aż zmiażdży blaszkę. Naczynie to wytrzymuje. Potem w to miejsce wstawia stent, czyli małą siateczkę, która nie pozwala naczyniu znowu się zapaść. Niektórzy pacjenci mają po 20 czy 30 stentów, w sercu, w nogach, w aorcie, w tętnicach szyjnych i nerkowych. To zabiegi, które ratują ważne narządy.
Geny i ryzyko
Ktoś powie, że jego dziadek zmarł na zawał w wieku 45 lat, a ciotka na udar w wieku 50. Dziś da się sprawdzić, ile ryzyka dziedziczymy. Służy do tego badanie lipoproteiny (a), na wykładzie nazywanej alfa-lipoproteiną. Jej poziom zależy od genów. Badanie pokazuje, ile zagrożenia mamy w genach, a ile da się opanować dietą, ruchem i lekami. Więcej o nim przeczytasz w rozdziale 4.
Wysoki cholesterol nie oznacza automatycznie miażdżycy, zawałów i udarów. Niski cholesterol też nie chroni przed nimi w stu procentach, bo mają one również inne przyczyny. Cholesterol nie jest jedynym czynnikiem ryzyka, ale należy do najważniejszych.
2.10 Co głodówka robi z cholesterolem
Głodówka nie rozbije zwapniałej blaszki. Może jednak zadziałać na wcześniejszy etap. Dopóki złogi cholesterolu w ścianie naczynia nie są zwapnione, w czasie głodówki są wchłaniane z powrotem do krwi i spalane.
Głodówka jest jedynym stanem, w którym organizm przestaje oszczędzać cholesterol. Na każdej innej diecie spalą się trójglicerydy i inne tłuszcze, ale cholesterol zostanie nietknięty, bo organizm zawsze go chroni.
Jeśli zrobisz badanie krwi około dziesiątego dnia głodówki, cholesterol może wynieść 500 albo 600, nawet u kogoś, kto normalnie ma 200. Tak właśnie ma być. To cholesterol wypłukiwany z magazynów do krwi, w drodze do spalenia.
Leki na cholesterol działają inaczej. Albo blokują jego wchłanianie z jelit, albo hamują jego produkcję w wątrobie.
Jest jeszcze jedna rzecz, która zaskakuje wiele osób. Cholesterol z jedzenia nie trafia prosto do naczyń. Najpierw przechodzi przez wątrobę, gdzie jest rozkładany na części i składany od nowa. Cholesterol, który odkłada się w naczyniach, to nasz własny cholesterol, wyprodukowany przez wątrobę. Według lekarza prowadzącego nie ma dowodu, że jedzenie produktów bogatych w cholesterol nasila miażdżycę. U osób, które jedzą tylko tłuszcz i białko bez węglowodanów, miażdżyca nie jest większa niż u tych, którzy jedzą wszystko.
2.11 Normy, Francuzi i czerwone wino
Normy cholesterolu ciągle się zaostrzają. Kiedy lekarz prowadzący kończył studia, górna granica wynosiła 250. Dziesięć lat później było to 200, dziś 190, a coraz częściej mówi się, że najlepiej byłoby, gdyby każdy miał 150. Według wykładowcy dla większości ludzi taki poziom jest nieosiągalny. Kardiolodzy muszą się jednak czymś kierować, więc normy wciąż schodzą w dół.
Najmniej miażdżycy w Europie mają Francuzi. Żyją też najdłużej i jest wśród nich stosunkowo mało osób otyłych. Część zawdzięczają genom, ale naukowcy badali też ich sposób odżywiania, w tym codzienne picie czerwonego wina.
W czerwonym winie jest resweratrol. Według wykładu wydłuża on życie komórek i korzystnie działa na cholesterol. Kto nie lubi wina, może kupić resweratrol w tabletkach. Był czas, gdy kardiolodzy wręcz zalecali kieliszek czerwonego wina wieczorem dla zdrowia serca.
2.12 Alkohol z umiarem
W Polsce zamiast wina była babcina wiśniówka. Mały kieliszek przed snem, po wieczornej modlitwie. Alkohol był zawsze w każdym domu, a ludzie, którzy pili go z umiarem, raczej sobie nie szkodzili. Uważa się nawet, że małe dawki alkoholu zmniejszają ryzyko chorób serca. Jedna z prac naukowych pokazała, że osoby, które nie piją wcale, częściej umierają na zawał niż te, które piją trochę.
Za dawkę bezpieczną dla wątroby lekarz prowadzący uznał 25 gramów czystego alkoholu na dobę. Mniej więcej tyle zawiera półlitrowe piwo o mocy 5 procent. Dwa piwa dziennie to już około 50 gramów, czyli za dużo i ryzyko stłuszczenia wątroby.
Piwo to według wykładowcy praktycznie czysty cukier, więc nie jest dobrym wyborem. Wino, czysta wódka czy koniak są dla organizmu dużo lepsze. Whisky w ramach dziennej dawki to około 50 mililitrów.
2.13 Mózg, ciśnienie i mikroudary
Najgorzej, gdy miażdżyca dotyka naczyń mózgu. Za otępienie w podeszłym wieku w dużej mierze odpowiadają dwie rzeczy, czyli miażdżyca i wysokie ciśnienie. Na geny na razie nie mamy wielkiego wpływu, ale na te dwie sprawy owszem.
Wysokie ciśnienie przyspiesza otępienie, a wiele osób nie wie, że je ma. Nie mierzą go, bo dobrze się czują. Ciśnienie 150 na 90 nie daje żadnych objawów, a to już nadciśnienie. Przyspiesza ono zatykanie drobnych naczyń w mózgu.
Nowoczesne rezonanse magnetyczne o dużej mocy pokazują w mózgu wielu ludzi drobne ubytki. To ślady mikroudarów, czyli małych udarów wielkości od kilku milimetrów do centymetra. Często ich nie zauważamy albo nie wiemy, że to był udar. Objawem bywa nagłe złe samopoczucie albo uczucie, że „rzuciło mną na bok”. Jeśli ktoś wtedy zmierzy ciśnienie, zwykle okazuje się podwyższone.
Rodzimy się z pewnym zapasem komórek nerwowych i z wiekiem ich ubywa. Rozwój mózgu nie polega na przybywaniu komórek, tylko na tworzeniu połączeń między nimi. Im więcej połączeń, tym lepiej kojarzymy i szybciej reagujemy. Na to, ile ich zachowamy, wpływają ciśnienie, cholesterol, ruch i stres.
Groźne dla mózgu jest też chore serce. Migotanie przedsionków sprzyja zakrzepom, które mogą trafić do mózgu. W takiej sytuacji trzeba po prostu regularnie brać przepisane leki.
Normy ciśnienia
Normy ciśnienia też się zaostrzyły. Dziesięć lat temu leczenie zaczynało się od 140 na 90, dziś od 130 na 90. W wieku 50 lat co druga osoba ma już ciśnienie, które wymaga leczenia. Pacjenci często mówią, że mają 140 na 90, dobrze się czują i nie potrzebują tabletek. Wtedy lekarz przypomina, że udar przychodzi bez zapowiedzi, a nieleczone nadciśnienie znacznie zwiększa jego ryzyko.
2.14 Grill, trzustka i to, co kładziesz na talerz
Dlaczego lekarz tak często wspomina o grillu? Bo grill to zwykle tłuste mięso, alkohol, najczęściej piwo, i coś słodkiego. Trzustka nie lubi takiej mieszanki. Odpowiada za trawienie węglowodanów, więc dużo cukru każe jej ciężko pracować. Dużo tłuszczu podnosi trójglicerydy, które drażnią trzustkę od zewnątrz. Alkohol dokłada swoje. Razem daje to mieszankę wybuchową. To samo dotyczy każdej innej imprezy.
Najlepiej sprawdza się mięso z warzywami, bez chleba i bez alkoholu. Do mięsa weź ogórka. Nie jedz przypalonych kawałków, bo spalone białko zawiera substancje, które drażnią żołądek. Na szczęście nikt nie grilluje codziennie.
2.15 Ryby i mięso z pewnego źródła
Ryby to też mięso, ale lżej strawne i zwykle mniej tłuste. Kłopot w tym, że zdrowych ryb jest coraz mniej. Ryby morskie i owoce morza zawierają coraz więcej toksyn i plastiku. Nie zaleca się już jedzenia ich codziennie.
Lepiej sięgać po nasze, słodkowodne ryby. Pstrągi, karpie, liny, jesiotry z polskich hodowli albo wędzone leszcze prosto z wędzarni. Lin to jedna z najsmaczniejszych ryb.
Druga sprawa to tempo dzisiejszej hodowli. W latach 80. kurczak rósł ponad sześć tygodni. Dziś trafia do sklepu po trzydziestu kilku dniach.
Na szczęście coś się zmienia. Na wieś wracają gęsi, kaczki, kozy i barany. Coraz więcej ludzi hoduje drób na własny użytek i raz w tygodniu czy w miesiącu je mięso, o którego pochodzeniu wie wszystko. Takie zwierzę miało przynajmniej dobre życie. Biegało, machało skrzydłami, pływało w stawie, zamiast siedzieć w klatce.
Sprawdź się
Cztery pytania do tego rozdziału. Odpowiedzi znajdziesz w tekście powyżej.
Głodówka, długie życie i codzienne jedzenie
Ten rozdział wychodzi poza sam turnus. Dowiesz się, co nauka mówi o wpływie głodu na długość życia, jak głodówka działa na cukrzycę, czy po głodówce trzeba brać witaminy i co jeść na co dzień, żeby nie wracać do starych kilogramów.
3.1 Czy głód wydłuża życie
Kiedyś uważano, że głodowanie skraca życie i źle wpływa na przemianę materii. Badania na zwierzętach pokazały coś odwrotnego. Zwierzęta, które jadły, ile chciały i kiedy chciały, żyły krócej niż te, które dostawały odmierzone porcje albo okresowo głodowały.
Najwięcej takich doświadczeń prowadzi się na szczurach laboratoryjnych. To specjalnie hodowane białe szczury o dokładnie poznanych genach. Nigdy nie żyją na wolności, ale wiadomo o nich wszystko, więc wyniki są wiarygodne. Badania powtarzano wiele razy, więc przypadek wykluczono.
Telomery, czyli zegar komórki
Każda komórka ma zaprogramowaną długość życia. Na końcach chromosomów, czyli nośników naszych genów, znajdują się telomery. Przy każdym podziale komórki kawałek telomeru zostaje odcięty. Kiedy telomer się wyczerpie, komórka obumiera. Od długości telomerów zależy więc długość życia komórek, a dalej narządów i całego człowieka.
Okazało się, że szczury, które głodowały, mają dłuższe telomery niż te, które jedzą do woli. Według wykładu głodówka pobudza geny nazywane SIRT1 i SIRT2. Blokują one enzym, który skraca telomery. Kiedy te geny są mocno aktywne, telomer nie skraca się przy kolejnych podziałach. Uważa się, że to właśnie jest podstawa wpływu głodówki na długość życia komórek. Szczur to już spory organizm, więc do człowieka nie jest daleko.
3.2 Głodówka i cukrzyca typu 2
Badania na ludziach są trudniejsze, bo każde doświadczenie wymaga zgody komisji etycznej. Zgodę na to, żeby ludzie przez dwa tygodnie głodowali, niełatwo było uzyskać. Kilka lat temu udało się to Brytyjczykom, a wyniki opisało prestiżowe czasopismo medyczne „The Lancet”.
W badaniu wzięły udział osoby ze świeżo wykrytą cukrzycą typu 2, najczęściej z otyłością i nadciśnieniem. Jedną grupę leczono jak zwykle, dietą i tabletkami. Druga grupa najpierw przez dwa tygodnie głodowała, a dopiero potem, jeśli było trzeba, dostawała leki i dietę.
U 60 procent osób z drugiej grupy cukrzyca po dwóch tygodniach głodówki się cofnęła. Nie potrzebowały leków, spadło im ciśnienie i poprawiły się wyniki krwi. Według wykładowcy zrobiło się potem wokół tego dość cicho, bo ani koncerny farmaceutyczne, ani spożywcze nie mają interesu w promowaniu głodówki. Na głodówce korzysta tylko ten, kto głoduje.
Na turnusach też widać takie efekty. Jeden z uczestników z cukrzycą zaczynał z cukrem 215, a w trakcie głodówki miał już 105.
Dobre wyniki nie znaczą, że choroba zniknęła na zawsze. Lekarz porównuje to do alkoholizmu. Alkoholik, który nie pije, nadal jest alkoholikiem i jeśli wróci do picia, problem wróci razem z nim. Z cukrzycą jest tak samo. Dopóki trzymasz dietę albo bierzesz leki, wszystko jest w porządku. Kiedy przestajesz, choroba wraca w pełnej postaci.
Osoba z cukrzycą może głodować tylko pod stałą opieką lekarza, który pilnuje poziomu cukru i dawek leków.
3.3 Nowe leki na odchudzanie
Popularne dziś leki na cukrzycę i odchudzanie, takie jak Mounjaro, Ozempic czy Wegovy, w pewnym sensie też wymuszają głodówkę. Ograniczają ilość jedzenia, jaką człowiek jest w stanie zjeść. Niektóre zatrzymują jedzenie w żołądku nawet na 4 do 12 godzin. Kto zje kolację, rano budzi się z pełnym żołądkiem. To nie do końca dobre, bo zdrowy żołądek powinien być pusty po dwóch godzinach. Osoby wrażliwe na te leki miewają wymioty.
Leki działają też w mózgu, na ośrodki głodu i sytości. Człowiek zjada niewiele i ma dość. Z czasem zmieniają się jego przyzwyczajenia i sposób myślenia o jedzeniu, słabnie uzależnienie od jedzenia. Dlatego te leki stosuje się też w leczeniu uzależnień od alkoholu, narkotyków i leków.
Uzależnienie polega na tym, że chcemy nagrody tu i teraz. Bierzemy coś i od razu czujemy przyjemny efekt, więc mózg łączy jedno z drugim. Te leki osłabiają ten przymus i uczą czekać na nagrodę. Gdy efekt przychodzi dopiero po kilkunastu dniach, uzależnienie znacznie trudniej się wytwarza.
Czym różnią się od głodówki? Na lekach nie ma ketozy. Pacjent je mniej kalorii, ale zawsze coś je i zawsze ma coś w żołądku. Na głodówce żołądek i jelita są puste, a organizm przez cały czas wytwarza cukier z własnych zapasów. To zupełnie inny tryb pracy, więc leki nie są konkurencją dla głodówki.
Co dzieje się po odstawieniu
Na początku podawano te leki przez pół roku. Po odstawieniu waga wracała. Wydłużono leczenie do roku, z mniejszymi dawkami, ale i to nie zawsze działało. Leki nie uzależniają w klasycznym sensie, ale bez nich po pewnym czasie pojawia się problem. Dziś coraz częściej stosuje się je okresowo. Kiedy pacjent przytyje, dostaje zastrzyki przez dwa, trzy tygodnie, żeby utrzymać wagę i przypomnieć sobie, że jedzenie nie jest najważniejsze.
Leki tanieją. Kosztują dziś około 100 euro miesięcznie i ceny będą spadać, bo chętnych do odchudzania jest bardzo wielu. O tym, jak można je wykorzystać po głodówce, przeczytasz w rozdziale 6.
3.4 Leki, które leczą, i leki, które łagodzą
Około 90 procent leków, które dziś dostajemy, to leki objawowe. Poprawiają jakość życia i chronią przed powikłaniami, ale nie usuwają choroby. Naprawdę leczą na przykład antybiotyki, bo zabijają bakterie, w pewnym stopniu leki na wirusy i grzyby, a także leczenie nowotworów. Nadciśnienia czy cukrzycy wyleczyć się nie da.
Leki na ciśnienie nie wyleczą nadciśnienia, ale chronią przed udarem, zawałem i innymi powikłaniami. Dlatego trzeba je brać stale.
Pacjenci często mówią, że dziś mają dobre ciśnienie, więc tabletki nie wezmą. To najgorsze, co można zrobić. Gorsze nawet niż niebranie leków w ogóle.
Kiedy bierzesz lek przez tydzień, wycisza on mechanizmy, które podnoszą ciśnienie. Nagłe odstawienie sprawia, że organizm reaguje na nie jeszcze silniej niż przed leczeniem. Można wtedy trafić do szpitala z krytycznie wysokim ciśnieniem. Skoro zacząłeś leczenie, bierz leki regularnie.
Żyjemy dłużej
Od czasów wojny średnia długość życia w Polsce wzrosła o około 10 lat u mężczyzn i o około 15 lat u kobiet. To nie tylko zasługa lepszego jedzenia. Medycyna zrobiła ogromne postępy. Nie umieramy już na gruźlicę czy proste zapalenie płuc. Zawałów jest mniej niż kiedyś, bo pojawiła się profilaktyka i stenty. Ludzie przestali też masowo palić, bo zrobiło się to niemodne.
3.5 Czy po głodówce trzeba brać witaminy
Na głodówce brakuje przede wszystkim potasu, który wypłukuje się z organizmu, dlatego się go uzupełnia. Witamin, żelaza i innych ważnych składników nie da się na głodówce zużyć. Organizm ma ich spore zapasy, głównie w wątrobie.
Witaminy | W czym się rozpuszczają | Na jak długo starcza zapas |
|---|---|---|
z grupy B (B1, B2, B6, B12, kwas foliowy i inne) oraz witamina C | w wodzie | około 1 miesiąca |
A, D, E i K | w tłuszczach | około 3 miesięcy |
Te zapasy wystarczają, jeśli ktoś wcześniej nie stosował jakiejś dziwnej, wyniszczającej diety.
Po głodówce nie trzeba brać multiwitamin ani suplementów. Zapasy w wątrobie bez trudu pokrywają czas głodowania.
3.6 Witamina D, C i B12
Witamina D
Nawet przy niskim poziomie witaminy D nie trzeba po głodówce sięgać po duże dawki. Wystarczy zwykła zimowa suplementacja, około 4000 jednostek na dobę, jeśli poziom spadł poniżej 20.
Według wykładowcy osoby o jasnej karnacji, tak zwanej rasy kaukaskiej, zawsze będą miały niższy poziom witaminy D niż ludzie o ciemnej skórze, bo tak działają geny. Krzywicy lekarz nie widział od dawna. Prawdziwych niedoborów witamin opisywanych w podręcznikach, takich jak szkorbut, kurza ślepota czy krzywe nogi, w Polsce praktycznie się nie spotyka. Wyjątkiem są choroby, przy których witaminy uciekają szybciej, na przykład choroby wątroby, nerek czy tarczycy. Wtedy suplementacja jest potrzebna.
U zdrowej osoby niski poziom witaminy D nie zrobi krzywdy. Za wysoki może zaszkodzić.
Witamina C i witaminy z grupy B
Witaminy rozpuszczalne w wodzie trudno przedawkować, bo ich nadmiar wydalamy z moczem. Niektórzy przyjmują po 10 czy 20 gramów witaminy C dziennie. Skutkiem będzie co najwyżej kwaśny mocz, który może szczypać przy oddawaniu.
Z witaminą B12 jest inaczej. Neurolodzy przez lata podawali ją w dużych dawkach w zastrzykach każdemu, kogo bolał nerw. Okazało się, że nadmiar B12 szkodzi osłonkom nerwów. Dziś się od tego odchodzi i podaje się ją raczej w tabletkach. Prawdziwy niedobór B12 jest rzadki i zdarza się przy poważnych chorobach żołądka.
Co grozi przy przedawkowaniu
Witamina | Możliwe skutki nadmiaru |
|---|---|
A i E | ryzyko nowotworów skóry. Witamina E w doświadczeniach na zwierzętach wywoływała też nowotwory narządów kobiecych |
D3 | kamienie nerkowe oraz wypłukiwanie wapnia z kości, czyli efekt odwrotny do zamierzonego |
K | zbyt łatwe krzepnięcie krwi i ryzyko zakrzepicy. Przy niedoborze odwrotnie, skłonność do krwawień |
B12 | uszkodzenie osłonek nerwów |
Witamina K na głodówce
Witamina K odpowiada za krzepnięcie krwi. Wytwarzają ją bakterie w jelitach. Na głodówce jej poziom spada i krew krzepnie słabiej. To akurat dobrze, bo z powodu odwodnienia krew jest gęstsza, więc słabsze krzepnięcie chroni przed zakrzepami. Po głodówce poziom witaminy K szybko wraca do normy. Kłopot mogą mieć osoby z chorobami jelit, u których bakterie produkują jej za mało.
3.7 Pierwiastki śladowe i mit cynku
Selen, kobalt, nikiel czy cynk to tak zwane pierwiastki śladowe. Organizm potrzebuje ich w mikroskopijnych ilościach, głównie do pracy enzymów. Nikt jednak nie udowodnił, że wysoki poziom selenu poprawia pracę tarczycy, choć wiele osób z chorą tarczycą bierze selen, cynk czy inne pierwiastki.
Podobnie jest z cynkiem na wypadanie włosów. Ktoś zauważył, że część osób, którym wypadają włosy, ma niski poziom cynku. Tak powstało przekonanie, że cynk pomaga wszystkim. To nieprawda. Cynk warto brać wtedy, gdy ma się go za mało. Ile osób ma niedobór cynku, nie wiadomo, bo rzadko się go bada. Za to wypadanie włosów zna każdy. Wystarczy połączyć jedno z drugim i suplement sprzedaje się sam.
Włosy wypadają z bardzo wielu powodów. Lekarz w takiej sytuacji zleca badania w kierunku chorób skóry i tarczycy oraz sprawdza żelazo, bo niedokrwistość często powoduje wypadanie włosów. Szuka też innych możliwych niedoborów.
Na głodówce włosy też wypadają i to normalne. Na stan włosów najmocniej wpływają hormony. Dopóki poziom estrogenów jest prawidłowy, włosy mają się dobrze. Nadmiar testosteronu sprzyja łysieniu. Dlatego przy wypadaniu włosów lekarze najpierw sprawdzają hormony. Jeśli przyczyna jest hormonalna, wcierki i cudowne maści niewiele dadzą, a można na nie wydać więcej niż na przeszczep włosów.
3.8 Tatuaż oczami lekarza
Lekarz prowadzący zwracał uwagę, że z medycznego punktu widzenia tatuaż to ciało obce wprowadzone do organizmu na stałe. Tusze zawierają barwniki, najczęściej sole metali, bo stąd biorą się kolory.
Osoby z dużymi tatuażami mają już kłopot z niektórymi zabiegami fizjoterapeutycznymi, na przykład z prądami czy polem magnetycznym, bo nie wiadomo, jak tusz na nie zareaguje. Po latach mogą się u nich powiększać węzły chłonne. Tatuaż da się przebarwić albo rozjaśnić, ale barwnik zostaje w skórze na zawsze. Dobrze to przemyśleć, zanim spontanicznie wejdzie się do studia tatuażu na wakacjach.
3.9 Co dalej po głodówce. Efekt jojo
Najwięcej korzyści przynosi głodówka powtarzana regularnie, raz w roku albo raz na dwa lata. Efekty zdrowotne przychodzą zawsze. Najczęstszym problemem jest efekt jojo. Szybko zgubione kilogramy łatwo wracają. Żeby tego uniknąć, trzeba zmienić nawyki żywieniowe, a to wymaga czasu. Jak to zrobić, przeczytasz w kolejnych podrozdziałach i w rozdziale 6.
3.10 Drugi tydzień. Przypływ energii i kołatanie serca
Po pierwszym tygodniu, kiedy mijają wahania samopoczucia, wiele osób czuje przypływ energii. To zasługa adrenaliny. W ketozie jej poziom przez cały czas jest wysoki, bo organizm potrzebuje jej do pracy na głodówce.
Wysoka adrenalina ma jednak drugą stronę. Możesz poczuć kołatanie serca, wyraźne bicie w klatce piersiowej, a nawet nierówny rytm. Najczęściej nie przy wysiłku, tylko wieczorem, kiedy kładziesz się spać.
To typowy objaw drugiego tygodnia głodówki. Mimo to zawsze powiedz o nim opiekunom turnusu.
3.11 Diety bez węglowodanów
Podobny przypływ energii czują osoby na dietach bardzo ubogich w węglowodany, takich jak dieta Atkinsa albo dieta optymalna doktora Kwaśniewskiego. Takie diety też wprowadzają organizm w ketozę.
Według wykładu korzenie takiej diety sięgają II wojny światowej. Pewien amerykański lekarz zauważył, że lotnicy, którzy nocą bombardowali Niemcy, a jedli dużo mięsa i jajek, lepiej widzieli w ciemności, mieli wysoki poziom adrenaliny i nie chciało im się spać. Po wojnie okazało się, że taka dieta odchudza, i tak powstała dieta Atkinsa. Dieta Kwaśniewskiego to w zasadzie jej polska wersja.
Na czym polega? To w praktyce rodzaj głodówki z dużą ilością białka i tłuszczu, ale bez węglowodanów. Bez cukru organizm nie jest w stanie spalić całego tego tłuszczu i białka. Część po prostu przez niego przelatuje, a zostaje ketoza. Dlatego na takich dietach się chudnie, niezależnie od tego, ile się je.
Ketoza, tak samo jak głodówka, nie może trwać zbyt długo. Kto stosuje taką dietę przez rok czy dwa lata, naraża się na nieodwracalne szkody. Może pojawić się osteoporoza, czyli odwapnienie kości, nadczynność przytarczyc, wrzody żołądka i kamienie nerkowe.
3.12 Wagą rządzi cukier
Wniosek z tego jest ważny dla każdej diety. Jeśli w jedzeniu nie ma węglowodanów, organizm nie przerobi reszty na zapasy i człowiek nie tyje. Nasza waga zależy przede wszystkim od tego, ile jemy cukru, a w drugiej kolejności białka. Pamiętaj o tym, układając codzienny jadłospis.
Najrozsądniejsza i dość prosta jest według lekarza dieta oparta na indeksie glikemicznym. Nie zabrania cukru, ale uczy, jaki cukier jeść i o jakiej porze. Chodzi o cukry, które wchłaniają się powoli i nie wywołują gwałtownego wyrzutu insuliny. To właśnie gwałtowne wyrzuty insuliny sprawiają, że cukier zamienia się w tkankę tłuszczową. Więcej o tej diecie przeczytasz w rozdziale 6.
3.13 Cukry, słodziki i mleko
Z jelit wchłaniamy tylko cukry proste, przede wszystkim glukozę, fruktozę i galaktozę. Cukry złożone muszą najpierw zostać rozłożone na proste. Są jednak takie, których organizm w ogóle nie potrafi rozłożyć. Słodki smak wcale nie musi więc oznaczać kalorii.
Przykładem jest laktuloza, syrop przeczyszczający dla dzieci. Jest bardzo słodka, ale nic się z niej nie wchłania. Przechodzi przez przewód pokarmowy i zatrzymuje w nim wodę. Podobnie działają słodziki, takie jak ksylitol czy erytrytol. Stąd ich popularność w produktach dla diabetyków.
Na drugim biegunie są dwucukry, na przykład maltoza z piwa i laktoza z mleka. Rozkładają się bardzo szybko na cukry proste. Według wykładowcy są nawet gorsze niż sama glukoza, bo przy rozpadzie dostarczają dodatkowej energii.
Według lekarza prowadzącego mleko jest dobre dla cieląt, a nie dla dorosłych ludzi. Zawiera dużo laktozy, czyli cukru. Mleko bez laktozy nie ma cukru, ale wciąż ma białka, które nie każdemu służą. Z wiekiem coraz więcej osób źle toleruje mleko.
Dużo lepsze są fermentowane przetwory mleczne. Maślanka, kefir czy kwaśne mleko powstają dzięki bakteriom, które zjadają większość laktozy. Sery pleśniowe są przetworzone jeszcze mocniej, ale lepiej jeść je od święta.
3.14 Mąka, czyli cukier w białym proszku
Mąka to skrobia, a skrobia to cukier. Zaczyna się rozkładać już w ustach, pod wpływem enzymów ze śliny. Biała, drobno mielona, puszysta mąka, którą tak lubimy, jest w praktyce czystym cukrem w postaci białego proszku.
Nie każda mąka jest jednak taka sama. Z grubo mielonej mąki organizm trudniej wydobywa cukier, dlatego lepiej wybierać mąki pełnoziarniste, o wysokim numerze typu, na przykład 1400. Najszybciej zamienia się w cukier mąka kukurydziana, choć uchodzi za zdrową. Pszenna i orkiszowa działają podobnie, bo orkisz to też odmiana pszenicy.
Gluten to zupełnie inna sprawa. Tutaj chodzi wyłącznie o cukier.
3.15 Nabiał, jajka i ile białka potrzebujesz
Dobre przetwory mleczne, takie jak sery czy jogurty, mają niewiele cukru, więc nie trzeba go w nich pilnować. Zawierają za to białko. Jeśli jesteś zdrowy i nie masz uczulenia, możesz je spokojnie jeść. Istnieją nawet diety oparte na dużej ilości nabiału i roślin strączkowych, takich jak fasola, groch czy ciecierzyca, bogatych w białko roślinne.
Niektórzy twierdzą, że zwykłe kurze jajko dostarcza tyle białka, ile człowiek potrzebuje, żeby zapewnić sobie dzienne minimum. Reszta to dodatek.
Za dużo białka też szkodzi. Kto je go dużo, a mało się rusza, z czasem będzie miał kłopoty, bo nadmiar białka sprzyja stanom zapalnym. Pamiętasz z rozdziału 2, że właśnie ten nadmiar spala głodówka. Inaczej jest u kogoś, kto trenuje na siłowni dwa razy dziennie, bo on zużywa białko do budowy mięśni. Większość z nas tak nie trenuje, więc lepiej jeść białko w normalnych, a nie nadmiarowych ilościach.
3.16 Tłuszcze. Masło, oleje i olej palmowy
Kardiolodzy przez lata straszyli tłuszczami zwierzęcymi. Według lekarza prowadzącego niesłusznie, bo, jak już wiesz, cholesterol z jedzenia to nie ten, który odkłada się w naczyniach. Za miażdżycę odpowiada przede wszystkim nasza własna wątroba, która produkuje cholesterol.
Masło to w 82 procentach tłuszcz. Ma trochę białka i nie ma cukru, więc pasuje nawet do diet ketogenicznych. Lekarz woli prawdziwe masło niż sztuczne smarowidła produkowane z olejów.
Gorsze są tłuszcze roślinne przetwarzane przemysłowo. Produkuje się je pod wysokim ciśnieniem i w wysokiej temperaturze, a potem dodaje substancji smakowych. Naturalne oleje tłoczone na zimno to co innego. Są dobre, jeśli zostały prawidłowo wytworzone. Wybór jest dziś ogromny, od oliwy po olej z awokado czy domowy olej z pestek dyni. Mając wyciskarkę, możesz nawet zrobić olej sam.
Rodzaj tłuszczu | Jak go używać |
|---|---|
Oleje tłoczone na zimno, na przykład oliwa, olej dyniowy, olej z awokado | Na zimno, do sałatek i gotowych potraw. Źle znoszą wysoką temperaturę i łatwo się przypalają |
Zwykły olej do smażenia | Do smażenia na co dzień |
Olej kokosowy | Dobrze znosi wysoką temperaturę |
Olej palmowy | Lepiej unikać. Jest dodawany do bardzo wielu gotowych produktów |
Masło i smalec z pewnego źródła | Dozwolone, lepsze niż sztuczne zamienniki |
Olej palmowy trafia do słodyczy, a nawet do napojów, bo nadaje produktom stałą konsystencję. Zawsze czytaj etykiety. Czasem znajdziesz na nich zaskakujące rzeczy, na przykład ostrzeżenie o orzeszkach ziemnych na opakowaniu soli. Zwykle chodzi o to, że różne produkty pakuje ta sama linia produkcyjna.
3.17 Mięso, panierka i wegetarianie
Dlaczego dietetycy polecają indyka i kurczaka, a odradzają wieprzowinę? Wieprzowina jest tłusta i kaloryczna. Dla kogoś, kto chce przybrać na masie, to zaleta. Dla kogoś, kto mało się rusza, już nie. Według lekarza większym problemem jest jednak to, co jemy razem z wieprzowiną. Panierka to mąka, a do tego dochodzą kluski, ziemniaki i chleb. To one dostarczają cukru.
Kto je mięso z warzywami, nie będzie miał z tego powodu kłopotów. Rodzaj mięsa każdy wybiera sam. Wołowina, indyk czy gęś też mają tłuste kawałki. Lubimy boczek, słoninkę i skwarki, bo tłuszcz niesie smak. Bez niego, poza solą i pieprzem, niewiele byśmy czuli. Jedzone od czasu do czasu nie zaszkodzą.
Nie dlatego, że nie jedzą mięsa. Raczej dlatego, że zwykle podchodzą do jedzenia rozsądnie i jedzą z umiarem. Wegetarianin, który je dużo cukru, też może być otyły. O wadze decyduje ilość cukru, a nie to, czy na talerzu jest mięso.
3.18 Menopauza i hormony
Estrogeny, czyli żeńskie hormony płciowe, chronią kobiecy organizm na wiele sposobów. Działają silnie przeciwzapalnie, chronią komórki przed uszkodzeniem i łagodzą ból. Kiedy w okresie przekwitania ich poziom spada, zaczynają się kłopoty. Nagle boli wszystko, co wcześniej nie bolało. Skóra traci napięcie. Organizm raz gromadzi za dużo wody, raz za mało. Mężczyźni też przechodzą przekwitanie, tylko później, kiedy spada im testosteron.
Plastry i inne preparaty hormonalne łagodzą objawy menopauzy, ale nie powstrzymują spadku hormonów i nie chronią przed chorobami, na przykład przed miażdżycą. Kiedyś uważano, że kobieta, która bierze hormony do sześćdziesiątki, nie będzie miała miażdżycy. Dziś wiadomo, że tak nie jest. Z powodu obaw przed rakiem piersi hormony przepisuje się teraz ostrożniej.
Według lekarza prowadzącego można sięgnąć po DHEA i preparaty roślinne, które działają jak prekursory, czyli surowiec do produkcji testosteronu i estradiolu. Pobudzają organizm do wytwarzania własnych hormonów i nie są tak ryzykowne jak gotowe, aktywne hormony. Wyjątkową ostrożność trzeba zachować, jeśli u ciebie albo w twojej rodzinie były nowotwory, bo nowotworów piersi jest dziś bardzo dużo. Decyzję podejmij razem z lekarzem.
Kobiety też wytwarzają testosteron, a mężczyźni estrogeny. U kobiet hormony tworzą jednak bardziej skomplikowaną sieć zależności niż u mężczyzn i inaczej wpływają na pracę mózgu.
Sprawdź się
Cztery pytania do tego rozdziału. Odpowiedzi znajdziesz w tekście powyżej.
Ciało podczas głodówki i zdrowie na co dzień
W drugiej połowie głodówki pojawiają się objawy, które potrafią zaskoczyć. Gorzej widzisz o zmierzchu, łatwiej krwawią dziąsła, mocz zmienia kolor. Tu wyjaśniamy, skąd się biorą. Dowiesz się też, jak dbać o nerki, na co uważać przy lekach bez recepty i jakie badania warto robić, żeby wcześnie wyłapać kłopoty.
4.1 Każda kolejna głodówka jest inna
Kto już kiedyś głodował, zwykle spodziewa się, że następna głodówka będzie wyglądała tak samo. Najczęściej tak nie jest. Organizm się uczy. Przy pierwszej głodówce jest zaskoczony i potrzebuje więcej czasu, żeby przestawić się na nowy tryb. Przy każdej kolejnej robi to szybciej. Bywa więc, że dzień kryzysowy w ogóle się nie pojawia.
Po drugiej dawce soli gorzkiej, mniej więcej w połowie głodówki, poziom cukru zaczyna rosnąć. Zamiast 50 czy 60 wynosi około 80, a u niektórych nawet ponad 100. To dobry znak. Lekko rośnie też ciśnienie i przybywa siły.
4.2 Dlaczego o zmierzchu gorzej widzisz
Wiele osób zauważa na głodówce, że gorzej widzi, szczególnie o zmierzchu i na odległość. To nie brak witaminy A ani żadnej innej. To zwykła fizyka.
Oko działa jak precyzyjny aparat optyczny. Światło załamuje się w rogówce i w soczewce, a potem skupia się na plamce żółtej, czyli niewielkim miejscu na siatkówce, które odpowiada za ostre widzenie. Wnętrze gałki ocznej wypełnia ciało szkliste, które w 99 procentach składa się z wody. Na głodówce, kiedy jesteś odwodniony, gałka oczna minimalnie się skraca. Obraz nie trafia już dokładnie na plamkę żółtą i robi się nieostry.
Dalekowidze widzą wtedy wyraźnie gorzej. Krótkowidze mogą nawet zauważyć poprawę, zwłaszcza bez okularów. U krótkowidza gałka oczna jest bowiem za długa, więc jej lekkie skrócenie trochę pomaga.
Wzrok wraca do normy około trzech dni po powrocie do jedzenia, kiedy organizm odzyska wodę.
4.3 Żółtaczka. Jak ją sprawdzić
O żółtaczce głodówkowej przeczytałeś w rozdziale 1. Łatwo sprawdzisz ją sam. Obejrzyj w lustrze albo w aparacie telefonu białka oczu i podniebienie. Jeśli mają żółty odcień, to właśnie ona. Mocz jest wtedy ciemniejszy. Stopień żółtaczki pokazuje też pasek do badania moczu.
Żeby ją zmniejszyć, regularnie grzej wątrobę termoforem i pij dużo wody. Nadmiar bilirubiny wydala się z moczem. Na głodówce nerki przejmują część pracy, którą normalnie wykonuje przewód pokarmowy.
4.4 Skłonność do krwawień
Na głodówce krew krzepnie słabiej, bo spada poziom witaminy K. Dlatego mogą krwawić dziąsła przy myciu zębów, może się zdarzyć krwawienie z nosa, a u kobiet plamienia poza miesiączką. Czasem w moczu pojawia się odrobina krwi. Bierze się to stąd, że krew słabiej krzepnie, a bardzo kwaśny mocz drażni pęcherz. Kwaśny mocz może też dawać nieprzyjemne uczucie przy oddawaniu moczu. Wszystko to może się na głodówce zdarzyć.
4.5 Kamienie nerkowe i woda, którą pijesz
Wiele osób ma kamienie nerkowe i nic o tym nie wie. Pacjenta coś pobolewa w boku, lekarz robi USG i widzi kamienie. Po dopytaniu prawie zawsze okazuje się, że ktoś w rodzinie też je miał. Skłonność do kamicy częściowo dziedziczymy, a częściowo sami do niej doprowadzamy.
Kamienie najczęściej mają osoby, które mało piją. Zagęszczony mocz sprzyja krystalizacji niektórych substancji. Powstają kryształki w kształcie igiełek, które zbijają się razem. Kamień nerkowy wygląda jak jeż. Jest ostry ze wszystkich stron i bardzo kruchy.
Jeśli kamień jest większy niż średnica moczowodu, czyli przewodu, którym mocz płynie z nerki do pęcherza, utyka w jednym z kilku wąskich miejsc. Wtedy przychodzi kolka nerkowa, ból tak silny, że idzie się z nim prosto do lekarza. Zwykle kamień w końcu wychodzi sam. Często zresztą wydalamy małe kamyki i nawet o tym nie wiemy.
Najczulsza metoda wykrywania piasku i drobnych kamieni nie wymaga laboratorium. Wypij sporo płynów i oddawaj mocz przez sitko do herbaty. Jego oczka zatrzymają kamyk o średnicy milimetra, którego USG nie wykryje. Jeśli na sitku coś zostanie, wiesz, że masz skłonność do kamicy.
Żeby dobrze przepłukać nerki, pomagają napoje moczopędne, na przykład kawa albo zielona herbata.
Jaką wodę pić
Ta zasada dotyczy nie tylko głodówki, ale całego życia.
To ta sama zasada, co z kamieniem w czajniku, który rozpuszczasz octem. Tak samo leczy się kamicę lekami, które zakwaszają mocz. Mocz opływa kamień, ten w końcu pęka na pół, a dwa mniejsze kawałki da się już wydalić.
Kamienie powstają z różnych substancji, najczęściej z kwasu moczowego, moczanów albo szczawianów. Badanie kamienia pokazuje, z czego jest zbudowany, i pozwala dobrać dietę, która zapobiega kolejnym. Robi się to zwłaszcza u dzieci, bo u nich kamica prawie zawsze ma podłoże genetyczne.
Częste kamienie to nie tylko ból. Zalegający mocz sprzyja zakażeniom, a powtarzające się zakażenia mogą uszkodzić nerkę. Dlatego pij co najmniej półtora litra dziennie przez całą głodówkę, także w drugim tygodniu, kiedy chęć picia słabnie. Kłopoty z nerkami zaczynają się zwykle wtedy, gdy ktoś przez pół dnia zapomniał się napić.
4.6 Nerki pod lupą. Kreatynina i GFR
Żyjemy dłużej, więc coraz więcej osób ma niewydolność nerek. Przez lata ten problem był pomijany. Dziś wiadomo, że nawet niewielki wzrost kreatyniny we krwi wymaga uwagi.
Kreatynina to substancja, którą zdrowe nerki sprawnie usuwają. Kiedy pracują gorzej, jej poziom we krwi rośnie. Według lekarza prowadzącego wynik do 1,0 jest prawidłowy, ale każda dziesiąta część powyżej tej wartości oznacza utratę około 10 procent sprawności nerek. Kreatynina 1,5 to już tylko połowa sprawnych nerek. U pięćdziesięciolatka po zawale wynik 1,2 czy 1,3 nikogo nie niepokoi, a to już spora strata.
Dlatego w wynikach badań patrz na wskaźnik GFR (przesączanie kłębuszkowe). Pokazuje, ile płynu nerki są w stanie przefiltrować w ciągu minuty. Oblicza się go z poziomu kreatyniny, wieku, płci i masy ciała. Laboratoria zwykle podają go same. Jeśli go nie ma, poproś o niego albo policz go z prostego kalkulatora w internecie.
Co obciąża nerki
4.7 Leki bez recepty nie są takie niewinne
Leki, które kupisz nawet na stacji benzynowej, wydają się bezpieczne. Lekarz prowadzący przestrzegał przed takim myśleniem.
Ibuprofen
Według wykładu ibuprofen uruchamia w organizmie mechanizm przeciwbólowy podobny do działania morfiny, opierając się na naszych własnych endorfinach. Każdy lek, który podnosi w mózgu poziom endorfin czy serotoniny, może uzależniać, a ulotki o tym nie wspominają. Ibuprofen hamuje też wydalanie przez nerki. Lekarze znają pojęcie nerki analgetycznej, czyli nerki zniszczonej przez leki przeciwbólowe. Mają ją osoby, które przez lata codziennie łykały tabletki przeciwbólowe, na przykład dawne proszki z krzyżykiem czy proszki od bólu głowy.
Paracetamol
Wątroba przerobi bez szkody najwyżej 4 gramy paracetamolu dziennie, czyli 8 tabletek po 500 miligramów. Każda kolejna dawka uszkadza komórki wątroby. Paracetamol jest też składnikiem wielu leków na przeziębienie i grypę, więc licz go łącznie ze wszystkich preparatów.
Leki na grypę i przeziębienie
Lekarz opowiadał o pacjencie, który przyszedł z grypą. Trząsł się i miał gorączkę. Okazało się, że przez trzy dni brał po sześć dawek popularnego leku na grypę dziennie, a do tego jeszcze paracetamol. Wiele takich leków zawiera pseudoefedrynę, czyli rodzaj sztucznej adrenaliny. Odtyka nos i zmniejsza pocenie się, ale przyspiesza pracę serca. W nadmiarze może wywołać kołatanie i bardzo szybki rytm serca. Ludzie z zatruciem lekami na grypę naprawdę trafiają na szpitalne oddziały ratunkowe.
Czytaj dokładnie ulotki i sprawdzaj skład. Nie łącz kilku leków z tym samym składnikiem. Nie bierz leków przeciwbólowych codziennie przez dłuższy czas bez rozmowy z lekarzem.
Gdzie właściwie są nerki i wątroba
Pacjenci często pokazują na brzuch i mówią, że bolą ich nerki. Nerki leżą jednak wysoko, z tyłu, pod dolnymi żebrami. Wątroba też nie jest w brzuchu, tylko pod żebrami po prawej stronie. Jeśli lekarz wyczuwa wątrobę w brzuchu, to znak choroby. Albo rozdęte płuca spychają ją w dół, albo wątroba jest powiększona.
4.8 Zioła, które działają jak leki
Na głodówkę wiele osób przyjeżdża z ziołami na wątrobę, najczęściej z ostropestem albo kurkumą. To zły pomysł.
Te rośliny działają jak leki. Na długo blokują niektóre enzymy w wątrobie, przez które przechodzą leki. Nie łącz ich z lekami bez konsultacji z lekarzem, a na głodówce nie używaj ich wcale.
Jak to działa w praktyce? Weźmy lek na alergię, przyjmowany prawidłowo, raz dziennie przez kilka tygodni. Normalnie przechodzi przez wątrobę i jest stopniowo usuwany. Jeśli ktoś równocześnie bierze kurkumę albo ostropest, albo wypija codziennie dwa litry soku grejpfrutowego, enzymy wątroby zostają zablokowane i lek przestaje być usuwany. Jego stężenie we krwi rośnie, a to może wywołać groźne zaburzenia rytmu serca. Człowiek wychodzi z domu, nagle się przewraca i bez defibrylatora może nie przeżyć.
Takie nagłe, niewyjaśnione zgony nie są wcale rzadkie. Często dopiero po fakcie, kiedy rodzina zaczyna opowiadać, wychodzi na jaw, co mogło być przyczyną.
Lekarz prowadzący nie poleca kurkumy nawet osobom zdrowym, również jako przyprawy. Nie wiadomo dokładnie, jak działa, a używamy jej do wszystkiego.
4.9 Zawał, który udaje zgagę
Zawał nie zawsze boli w klatce piersiowej. Kiedy niedokrwiona jest dolna ściana serca, ból pojawia się najczęściej poniżej klatki piersiowej, w okolicy dołka. Mogą mu towarzyszyć zgaga, odbijanie i uczucie pełności. Dzieje się tak, bo ten sam nerw, zwany nerwem błędnym, unerwia serce, żołądek i część przełyku.
Lekarz opowiadał o mężczyźnie, który przez dwa tygodnie źle się czuł, miał zgagę i odbijania. Brał leki na żołądek. Zmarł nagle na zawał. Dopiero w rozmowach rodziny na pogrzebie wyszło, że objawy trwały od dawna.
Młodzi ludzie przechodzą zawał gorzej niż starsi. Starszy palacz, któremu naczynia zwężały się przez lata, ma rozwinięte krążenie oboczne, czyli dodatkowe drobne naczynia, które przejmują część pracy. Młody człowiek zwykle ma jedno grube naczynie. Kiedy ono się zatka, połowa serca zostaje bez krwi.
Dlatego nie lekceważ zgagi, która nie mija. Wystarczą proste badania, czyli EKG i oznaczenie we krwi troponin, substancji, które pojawiają się przy uszkodzeniu serca, żeby od razu wiedzieć, czy to serce. Nie panikuj przy każdym objawie, ale nie ignoruj tych, które się utrzymują.
4.10 Darmowe badania profilaktyczne
Badanie | Dla kogo | Jak się zgłosić |
|---|---|---|
Program Moje Zdrowie | dorośli, lekarz szczególnie poleca je osobom przed 40. rokiem życia | zapis przez internet na gov.pl, badania w przychodni lekarza rodzinnego, raz na trzy lata |
Lipoproteina (a) | osoby przed 40. rokiem życia | w ramach programu Moje Zdrowie |
Niskodawkowa tomografia płuc | palacze z co najmniej 20 paczkolatami | bez skierowania albo ze skierowaniem od lekarza rodzinnego |
Tomografia tętnic wieńcowych | osoby, którym nie można zrobić koronarografii ani próby wysiłkowej | skierowanie od lekarza rodzinnego |
Program Moje Zdrowie
Program Moje Zdrowie zastąpił wcześniejszy program Profilaktyka 40 Plus. Zapisujesz się przez internet, na rządowej stronie gov.pl, i nie musisz nawet iść do lekarza. Zgłoszenie trafia do przychodni twojego lekarza rodzinnego, a badania robisz w jej laboratorium. Badania można powtarzać raz na trzy lata.
Program obejmuje cały zestaw badań, w tym hormony, których zwykle nie dostaniesz od lekarza rodzinnego. Na koniec czekają cię dwie konsultacje. Pielęgniarka zmierzy wskaźnik masy ciała BMI, obwody i inne wymiary, a lekarz omówi wyniki, jeśli coś budzi wątpliwości. Lekarz prowadzący szczególnie poleca program młodym osobom przed czterdziestką.
Lipoproteina (a), czyli ryzyko zapisane w genach
U osób przed czterdziestką program obejmuje badanie lipoproteiny (a). Ta substancja przenosi tłuszcze we krwi, a jej poziom zależy wyłącznie od genów. Wysoki poziom oznacza, że miażdżyca na pewno się pojawi. Pytanie brzmi tylko, kiedy i gdzie.
Zrób to badanie nawet wtedy, gdy cholesterol jest w normie. Lipoproteiny (a) nie da się zmniejszyć głodówką ani dietą, co sprawdzono w badaniach. Można jednak wcześnie zacząć leczenie. Młoda osoba z bardzo wysokim wynikiem dostaje leki nie po czterdziestce, ale już w wieku dwudziestu kilku lat. Dzięki temu zawał, który mógłby przyjść w wieku 45 lat, może się odsunąć do około siedemdziesiątki. To 20 do 30 lat życia bez zawału.
Tomografia płuc dla palaczy
Od niedawna osoby, które długo i dużo palą, mogą bezpłatnie zrobić niskodawkową tomografię komputerową płuc. Potrzeba co najmniej 20 tak zwanych paczkolat. Badanie trwa około 15 minut i odbywa się bez kontrastu, więc nie obciąża nerek. Kładziesz się na stole, bierzesz wdech, aparat robi zdjęcia i gotowe.
Tomografia pokazuje płuca zupełnie inaczej niż zwykłe zdjęcie rentgenowskie. Na zwykłym zdjęciu nie widać zmian mniejszych niż centymetr, a guzki tej wielkości już bywają groźne. Tomografię płuc może też zlecić lekarz rodzinny.
Paczkolata to liczba paczek wypalanych dziennie pomnożona przez liczbę lat palenia. Kto przez 20 lat palił paczkę dziennie, ma 20 paczkolat. Tyle samo ma ktoś, kto przez 10 lat palił dwie paczki dziennie.
Tomografia tętnic serca
Lekarz rodzinny może też skierować na tomografię tętnic wieńcowych z kontrastem. To dobre rozwiązanie dla osób, które nie mogą albo nie chcą mieć koronarografii, albo nie mogą zrobić próby wysiłkowej, na przykład z powodu endoprotezy kolana czy braku kończyny. Tomografia pokazuje, czy naczynia serca są zwężone. Jeśli zwężeń jest dużo, i tak trzeba zrobić zabieg. Jeśli ich nie ma, przyczyny dolegliwości trzeba szukać gdzie indziej. Pamiętaj tylko, że kontrast wymaga sprawnych nerek.
4.11 Szczepienia. Jak działają
Najważniejsza rzecz o szczepieniach brzmi tak. Szczepionka nie chroni przed zachorowaniem. Sprawia, że kiedy wirus albo bakteria dostanie się do organizmu, odporność jest przygotowana i reaguje szybko. W ten sposób chroni przed ciężkim przebiegiem i powikłaniami.
Przy tężcu ma to ogromne znaczenie. Zakażenie rozwija się pod skórą bardzo szybko, w ciągu trzech, czterech dni, i może zabić. Podobnie jest z żółtą febrą czy cholerą, przed którymi szczepimy się przed wyjazdem w niektóre rejony świata.
Szczepienie na grypę
Grypę złapiesz tak czy inaczej, jeśli bez maseczki będziesz przebywać blisko kaszlącego chorego. Różnica polega na tym, co dzieje się dalej. Wirus grypy najpierw osiada w nosie i gardle. Jeśli po szczepieniu masz tam dużo przeciwciał, rozpoznają go od razu, a odporność zatrzyma go, zanim dostanie się do krwi. Bez szczepienia wirus przedostaje się do krwi i wtedy pojawiają się typowe objawy grypy, czyli wysoka gorączka, dreszcze, poty, bóle mięśni i suchy kaszel.
Jak szczepionka uczy organizm
Wirus atakuje komórkę jak klucz, który pasuje do zamka. Przyczepia się do odpowiedniego receptora na jej powierzchni, wnika do środka i tam się namnaża. Część szczepionek działa tak, że blokuje ten receptor. Wirus nie ma się do czego przyczepić i przechodzi obok. Kończy się na trzech dniach kataru i kaszlu.
Są ludzie, którzy nie mają receptora, do którego przyczepia się wirus HIV. Mimo kontaktu z wirusem nie zachorują, bo wirus po prostu przez nich przechodzi.
Inne szczepionki, zwłaszcza przeciw bakteriom, uczą organizm wytwarzać komórki pamięci. Kiedy pojawi się prawdziwy zarazek, komórki pamięci od razu rozsyłają sygnał alarmowy i przeciwciała powstają natychmiast. Bez szczepienia organizm musi najpierw rozpoznać zarazka i krok po kroku przekazać informację kolejnym komórkom. To trwa kilka dni. Komórki pamięci z czasem słabną, dlatego niektóre szczepienia się przypomina, na przykład co pięć lat albo przed operacją.
Lekarz prowadzący ma wątpliwości co do podawania kilku szczepionek naraz. Jego zdaniem organizm potrzebuje czasu, żeby nauczyć się odpowiedzi odpornościowej, a kiedy musi budować obronę w kilku kierunkach jednocześnie, może wytworzyć jej mniej. Uważa, że w sporze o szczepienia prawda leży pośrodku. Szczepienia przed groźnymi chorobami ratują życie.
Czego nauczył nas COVID
Wirus COVID-19 atakował przede wszystkim naczynia krwionośne. Wnikał przez gardło, a kiedy dostał się do krwi, łączył się z komórkami wyściełającymi naczynia i zaburzał krzepnięcie. U jednych krew krzepła za bardzo, u innych za słabo. Dlatego wielu chorych miało zatory w płucach i kłopoty z oddychaniem. Na początku pandemii nikt nie wiedział, jak tę chorobę leczyć, więc zgonów było dużo.
4.12 Infekcje, maseczki i chronienie innych
Kiedy obowiązywały maseczki, przez trzy lata praktycznie nie było grypy. Wykrywano COVID i inne wirusy, ale grypa zniknęła, bo nie miała jak się rozprzestrzeniać.
Lekarz prowadzący w sezonie infekcji przyjmuje pacjentów w maseczce. Pacjent może wyglądać na zupełnie zdrowego, a następnego dnia mieć 39 stopni gorączki. Zanim wyszedł z gabinetu, zdążył już zarazić.
W symulacji przeprowadzonej w czasie pandemii jeden kaszlący klient sklepu rozsiewał wirusy na odległość trzech regałów. Przy jednym kaszlnięciu w powietrze lecą miliony wirusów.
Wirusa nie widać, więc łatwo w niego nie wierzyć. Brak wiary nie zwalnia jednak z odpowiedzialności za innych. Każdy ma prawo dbać o swoje zdrowie tak, jak uważa za słuszne, byle nie szkodził innym. Jeśli jesteś chory, a musisz wyjść do ludzi, załóż maseczkę.
Nie ma ludzi odpornych na wszystko. Zdarzało się, że ktoś, kto twierdził, że nigdy nie choruje, po grypie trafiał na oddział intensywnej terapii z poważnie uszkodzonym sercem.
4.13 Plastik i hormony w jedzeniu
Według wykładu dziewczynki dojrzewają dziś wcześniej niż kiedyś. Jedną z przyczyn są hormony w żywności, na przykład w mięsie szybko tuczonych kurczaków. Drugą jest plastik. Cząsteczki tworzyw sztucznych pobudzają te same receptory co estrogeny. W oceanach, gdzie plastiku jest najwięcej, zaobserwowano ryby, u których samce w ogóle nie dojrzewały i zamieniały się w samice.
Sprawdź się
Cztery pytania do tego rozdziału. Odpowiedzi znajdziesz w tekście powyżej.
Kręgosłup. Jak o niego dbać
Ten rozdział powstał na podstawie wykładu fizjoterapeuty, który od 1998 roku prowadzi własny gabinet i pracuje też na rehabilitacji kardiologicznej. Na turnusie dużo ćwiczymy nie bez powodu. Kręgosłup pracuje na nas przez całe życie, a my przez całe życie robimy wiele, żeby pracował źle. Na głodówce prawie każdy czuje go mocniej niż zwykle, więc to dobry moment, żeby się nim zająć.
5.1 Cztery zadania kręgosłupa
5.2 Jak jest zbudowany
Odcinek | Liczba kręgów | Co warto wiedzieć |
|---|---|---|
Szyjny | 7 | Największa ruchomość |
Piersiowy | 12 | Najmniejsza ruchomość |
Lędźwiowy | 5 | Największe i najmocniejsze kręgi, które przenoszą największe obciążenie. Tu najczęściej pojawiają się kłopoty z krążkami |
Kość krzyżowa | jedna kość | Fundament, na którym opiera się cały kręgosłup. Przejmuje i przenosi obciążenia |
5.3 Krzywizny i skolioza
Zdrowy kręgosłup widziany z boku nie jest prosty. Ma trzy naturalne krzywizny. W odcinku szyjnym i lędźwiowym wygina się do przodu i to wygięcie nazywa się lordozą. W odcinku piersiowym wygina się do tyłu i to wygięcie nazywa się kifozą. Dzięki tym krzywiznom kręgosłup działa jak sprężyna i lepiej przenosi obciążenia. Zbyt prosty kręgosłup przenosi je zupełnie inaczej i gorzej. Zbyt mocne krzywizny też nie są dobre.
U dzieci w wieku rozwojowym trzeba szczególnie dbać o to, żeby naturalne krzywizny się zachowały. To inwestycja na całe życie.
Skolioza to boczne skrzywienie kręgosłupa. Sama nazwa oznacza po prostu „krzywy”. Niewielką skoliozę ma właściwie każdy. Ważne, żeby nie była zbyt duża, bo duże skrzywienie przeszkadza narządom wewnętrznym i z czasem powoduje bóle.
5.4 Skąd bierze się ból
Typowy ból kręgosłupa, ten, który nie pochodzi z mięśni, zaczyna się od krążka międzykręgowego, zwanego też dyskiem. Fizjoterapeuta porównuje go do termoforu bez pokrowca, czyli elastycznej poduszki z miękkim wnętrzem. Krążek leży między trzonami kręgów. Przenosi obciążenia i sprawia, że twarde trzony nie ocierają się o siebie.
Krążek jest bardzo odporny na ściskanie. Przy złamaniu kompresyjnym, kiedy kręgosłup zostaje mocno ściśnięty, krążek zwykle wytrzymuje, a pęka trzon kręgu. Krążek źle znosi za to skręty i ruchy ścinające, czyli przesuwanie się kręgów względem siebie.
Kiedy krążek przesuwa się do tyłu, może uciskać sploty nerwowe, a czasem nawet rdzeń kręgowy. Wtedy pojawia się ból promieniujący do pośladka albo do nogi. To, gdzie dokładnie promieniuje, zależy od wysokości, na której jest problem. Najczęściej dotyczy to odcinka lędźwiowego.
5.5 Jeden nawyk, który chroni kręgosłup
Fizjoterapeuta mówi szczerze. Kiedy pacjent z bólem kręgosłupa słyszy, że ma ćwiczyć, w dziewięciu przypadkach na dziesięć i tak nie będzie ćwiczył. Chce tylko, żeby przestało boleć. Dlatego zamiast długiej listy ćwiczeń daje pacjentom jedną radę. Uważaj na prostowanie się po pochyleniu.
Dlaczego to takie ważne
Kiedy się pochylasz, z krążkiem jeszcze nic złego się nie dzieje. Kłopot zaczyna się w momencie powrotu do pionu. Górny kręg często ustawia się wtedy pod kątem i wypycha krążek do tyłu. Właśnie wtedy łapie dyskopatia, i to niezależnie od tego, czy prostujesz się szybko, czy powoli. To połączenie pochylenia i wyprostu przesuwa krążek do tyłu.
Kiedy się pochylasz, na przykład żeby zawiązać buty, pomyśl o tym, że za chwilę się wyprostujesz. Sama ta myśl wystarczy. Mózg tak ustawia pracę mięśni, że ruch ścinający w ogóle nie występuje.
To jest sedno całej sprawy. Możesz chodzić na terapię, masaże i nastawianie, ale jeśli nie będziesz o tym pamiętać, krążek dalej będzie się przesuwał.
Pacjenci pamiętają o tej zasadzie, dopóki boli. Kiedy przestaje boleć, zapominają. Fizjoterapeuta żartuje, że najlepiej byłoby, gdyby pacjenta porządnie bolało przez miesiąc, bo ten, któremu pomoże się za szybko, szybko zapomina i w końcu trafia na stół operacyjny. Podobnie jest z pacjentami po ciężkim zawale. Często dopiero kiedy staną na krawędzi, zmieniają podejście do zdrowia.
5.6 Brzuch ważniejszy niż plecy
Często słyszymy, że na ból kręgosłupa trzeba ćwiczyć mięśnie pleców. Według fizjoterapeuty to nieprawda. Mięśnie grzbietu i tak pracują cały czas, kiedy tylko stoimy. Głównymi stabilizatorami kręgosłupa są mięśnie brzucha, a te przy siedzącym trybie życia prawie nie pracują.
Przy chodzeniu mięśnie brzucha muszą choćby stabilizować miednicę. Kiedy jednak przez wiele godzin siedzisz przy biurku albo jeździsz samochodem, mięśnie brzucha nic nie robią, a mięśnie grzbietu pracują bez przerwy. Układ sił stopniowo przesuwa się na korzyść grzbietu i kręgosłup na tym traci.
Wzmacniaj mięśnie brzucha. Rozciągaj mięśnie grzbietu. Jeśli pomaga ci zwis na drążku, korzystaj z niego. Jeśli nie pomaga, odpuść.
Sprawdź się
Cztery pytania do tego rozdziału. Odpowiedzi znajdziesz w tekście powyżej.
Wyjście z głodówki i jedzenie na co dzień
Wyjście z głodówki jest tak samo ważne jak sama głodówka. Lekarze nazywają je realimentacją, czyli powrotem do jedzenia. Dobrze przeprowadzone utrwala efekty, a źle przeprowadzone potrafi je zmarnować i przynieść nieprzyjemne dolegliwości. Ten rozdział łączy ostatni wykład z pisemnymi zaleceniami żywieniowymi, które uczestnicy otrzymują na koniec turnusu.
6.1 Paski do moczu. Czy można głodować dłużej
Pod koniec turnusu każdy dostaje paski do badania moczu. Kolorowe pola pokazują, jak bardzo mocz jest zakwaszony, ile jest w nim bilirubiny, czyli jak nasilona jest żółtaczka, i czy zostały jeszcze resztki białka. Na tej podstawie można ocenić, czy głodówkę da się jeszcze trochę wydłużyć. Pasek pokazuje też, kto ma małą rezerwę białkową i powinien od pierwszych dni pić maślankę.
6.2 Ile trwa wyjście z głodówki
Wychodzenie z głodówki powinno trwać co najmniej tyle, ile trwała sama głodówka. Po 12, 13 czy 14 dniach głodowania potrzebujesz mniej więcej tylu samych dni powrotu do normalnego jedzenia. Dotyczy to każdej głodówki dłuższej niż trzy dni.
Co dwa, trzy dni możesz poszerzać jadłospis. Nie chodzi o to, żeby jeść coraz więcej, tylko żeby wprowadzać coraz więcej rodzajów produktów.
6.3 Zasady ogólne
6.4 Pierwsze dni. Na co się przygotować
Po głodówce organizm jest bardzo wrażliwy. Kiedy pierwszy raz wypełnisz żołądek, możesz poczuć osłabienie i senność. Spada ciśnienie, bo naczynia w narządach trawiennych, które przez dwa tygodnie odpoczywały, muszą się wypełnić krwią. Krwi wciąż jednak masz mniej niż zwykle, bo organizm jeszcze się nie nawodnił. Przez pierwsze trzy dni możesz się więc czuć słabo, czasem jakby nogi się pod tobą uginały.
Lekarz prowadzący mówił, że osoby z nadciśnieniem w pierwszych trzech dniach wychodzenia z głodówki zwykle nie muszą brać leków na ciśnienie, bo ciśnienie i tak jest niskie. Mierz je codziennie, a decyzję o lekach podejmij ze swoim lekarzem.
Tylko świeże jedzenie
Jedzenie w pierwszych dniach powinno być świeżo przygotowane. Nie jedz tego, co stoi w lodówce od kilku dni. Odłóż też na później przetwory, nawet domowe. Przyjdzie na nie czas w drugim tygodniu. Bulion warzywny albo soki możesz przygotować rano na cały dzień, ale nie zostawiaj ich na następny dzień.
Małe porcje i 15 minut cierpliwości
Żołądek po głodówce jest wrażliwy. Za duża porcja sprawi, że zacznie ci się odbijać, a w skrajnym przypadku zwymiotujesz. Dlatego na początku jedz pięć razy dziennie, porcje po 150 do 200 mililitrów. Wodę nadal pij osobno.
Sygnał, że żołądek jest pełny, dociera do mózgu dopiero po około 15 minutach. Oczy jeszcze by jadły, głowa podpowiada dokładkę, a w żołądku czujesz już kamień. Odczekaj chwilę. Napij się czegoś albo zajmij czymś ręce. Najczęściej okaże się, że dokładka nie jest potrzebna. Ta rada przyda się każdemu, kto ma dobry apetyt, nie tylko po głodówce.
Jeśli idziesz do pracy, zabierz przygotowany posiłek ze sobą.
Smaki są wyostrzone. Uważaj na sól
Po głodówce smaki są o wiele wyraźniejsze. Przez pierwsze trzy dni nie używaj soli ani ostrych przypraw, które mogą podrażnić żołądek. Szczypta soli do bulionu wystarczy. Za dużo soli zatrzymuje wodę i wywołuje obrzęki. Możesz się obudzić z opuchniętymi oczami albo wieczorem mieć spuchnięte nogi.
Według wykładu w kromce polskiego chleba są około 3 gramy soli, czyli mniej więcej pół łyżeczki. Dlatego chleb jest taki smaczny. Chleb bez soli trzeba by upiec samemu. W pierwszych dniach po głodówce 3 gramy soli na cały dzień to aż nadto. Normalnie człowiek potrzebuje około 10 gramów soli na dobę.
Sól była kiedyś walutą, a kto miał dużo soli, był bogaty. Może dlatego tak lubimy solić. Zdrowe nerki usuwają nadmiar soli, ale z czasem ta ciężka praca prowadzi do nadciśnienia. Lekarze mówią wtedy o nadciśnieniu z nadmiaru soli. Dużo soli jest też w mięsie, bo białko samo w sobie jest słone. Im więcej białka, tym więcej sodu. Nawet jajka są słone bez dosalania.
6.5 Plan wychodzenia z głodówki dzień po dniu
Poniższy plan pokazuje, kiedy wprowadzać kolejne produkty. Dni liczysz od pierwszego dnia po zakończeniu głodówki. Przepisy na potrawy oznaczone w planie znajdziesz w aneksie.
Etap | Co jesz | Czego jeszcze nie jesz |
|---|---|---|
Dni 1-3 | buliony warzywne, rozcieńczone soki warzywne, koktajle, zupy krem, kisiel, maślanka | dosalanych potraw, przypraw, niczego stałego |
Dni 4-7 | zupy krem, puree z warzyw, starte i przetarte owoce, kasza jaglana, ryż | mięsa, ryb, jajek, jogurtu, grzybów, kiszonek |
Dni 7-10 | zupy z makaronem lub ryżem, kanapki z białego pieczywa, owsianka, jogurt naturalny, od 8. dnia chuda ryba i twaróg | mięsa i jajek |
Dni 10-14 | dalej ryba, a do tego kurczak, indyk i jajka na miękko | ostrych przypraw, mocnego alkoholu |
Od 15. dnia | stopniowo wszystko, także chude wędliny i przyprawy |
Faza pierwsza. Dni 1-3, czyli płyny
Przez pierwsze trzy dni jesz płynne i półpłynne posiłki.
Zakaz soli i cukru w pierwszych dniach oznacza przede wszystkim, że niczego nie dosalasz ani nie słodzisz. Szczypta soli w bulionie i naturalne cukry z owoców w kisielu czy koktajlu są w porządku.
Faza druga. Dni 4-7, czyli miękkie jedzenie
Według wykładu w tej fazie możesz też próbować innych ziaren i drobnych roślin strączkowych, na przykład soi czy drobnej fasolki, w postaci gęstych, zmiksowanych mieszanek. Białko roślinne nie przerywa oczyszczania, o czym przeczytasz niżej.
Dni 7-10. Zupy, pieczywo i jogurt
Dni 10-14. Chude białko
Już od początku drugiego tygodnia możesz sięgać po gotowaną chudą rybę, twaróg, kaszę gryczaną, pieczywo z mąki pełnoziarnistej i niewielkie ilości zdrowych tłuszczów, takich jak awokado czy oliwa z oliwek. Kurczak, indyk i jajka dochodzą od dziesiątego dnia.
Później
W kolejnych dniach stopniowo dodawaj chude wędliny drobiowe i dalej jedz zupy na bulionie warzywnym z makaronem lub ryżem, kanapki, jogurt naturalny i owsiankę. Według wykładu po około dwóch tygodniach możesz już jeść wszystko i swobodnie łączyć produkty.
6.6 Białko. Dlaczego później znaczy lepiej
Im później wprowadzisz białko zwierzęce, tym dłużej trwa oczyszczanie organizmu. Dopóki nie jesz dużo białka, twoja dieta wciąż trochę cię oczyszcza. Pełnowartościowe białko zwierzęce, na przykład z jajka, kończy procesy oczyszczania.
Białko roślinne z fasoli, grochu, ciecierzycy i innych roślin strączkowych organizm przyswaja dużo trudniej, więc nie przerywa ono oczyszczania. Białko jajka łatwo się trawi, bo składa się z prostych białek, więc kiedy przyjdzie na nie czas, nie powinno sprawić kłopotów.
Maślanka
Maślanka ma mało tłuszczu, trochę białka i dobry skład soli mineralnych. Łatwo się wchłania. Podaje się ją nawet w trakcie dłuższych głodówek osobom, którym brakuje białka, i nie przeszkadza w głodowaniu.
Najpierw ryba, potem mięso
Pierwszym białkiem zwierzęcym niech będzie ryba, bo najłatwiej się ją trawi. Nie zaczynaj jednak od śledzi ani od ryb wędzonych. Rybę możesz ugotować na parze, upiec w folii, a nawet zjeść z grilla, jeśli zdejmiesz przypaloną skórkę. Mięso jedz w rozsądnych porcjach. Kotlet wielkości dwóch dłoni czy wielki stek to zły pomysł na początek.
6.7 Soki ze sklepu i sok grejpfrutowy
Gotowe soki warzywne ze sklepu są w porządku, ale sprawdź na etykiecie zawartość soli, bo soki często konserwuje się solą. Szczególnie sok pomidorowy bywa dość słony. Jeśli karton zawiera około 5 gramów soli, rozcieńcz sok wodą w proporcji pół na pół. Najlepiej zrobić sok samemu, wtedy w ogóle nie dosypujesz soli.
Najlepiej sprawdzają się soki z tego, co rośnie u nas. Jabłko z marchwią, seler, pietruszka i ich mieszanki.
W literaturze często pojawia się sok grejpfrutowy jako pierwszy napój po głodówce. Lekarz prowadzący woli soki lokalne i nie ma doświadczeń z sokiem grejpfrutowym. Ten sok silnie wpływa na wątrobę i zmienia działanie wielu leków, więc osoby, które biorą leki, muszą na niego uważać.
6.8 Kiszonki, grzyby i wędzonki
6.9 Kawa, herbata i zioła
Na początku po głodówce unikaj kawy, bo podrażnia żołądek. Kiedy już do niej wrócisz, wybieraj kawę z ekspresu. Jest łagodniejsza dla żołądka niż kawa rozpuszczalna czy parzona z fusami. Pij ją w małych ilościach, jako przyjemność. Litry kawy nikomu nie służą.
Herbata jest w porządku, także ziołowa, na przykład z kwiatu czarnego bzu. Uważaj natomiast na zieloną herbatę, bo mocno działa na żołądek. Zawiera teofilinę, której ma więcej niż kawa. Teofilina pobudza serce, rozszerza oskrzela, przyspiesza oddech i krążenie, daje przypływ energii i działa moczopędnie. Kto pije dużo zielonej herbaty, częściej biega do toalety.
Nie sięgaj po zioła, które działają jak leki. To dziurawiec, ostropest plamisty, kola i kurkuma. Szerzej piszemy o nich w rozdziale 4.
Ludzie różnią się tempem przemiany różnych substancji. Nikt nie bada nas pod tym kątem po urodzeniu, więc nie wiemy, czy jesteśmy szybko, czy wolno metabolizujący. Ktoś, kto po wieczornej imprezie o piątej rano jest już w pracy, szybko rozkłada alkohol. Inne substancje może jednak rozkładać wolno, bo każda idzie w organizmie inną drogą.
Przy jednym czy dwóch lekach wiadomo, jak na siebie działają. Przy czterech czy pięciu nikt tego nie sprawdzi, bo możliwych zależności jest zbyt wiele nawet dla komputera. Dlatego czytaj w ulotkach, czego nie wolno łączyć z danym lekiem.
6.10 Alkohol po głodówce
Przez dziesięć czy dwanaście dni oczyszczałeś wątrobę. Szkoda to zmarnować. W pierwszym okresie po głodówce unikaj alkoholu, a szczególnie mocnych trunków.
Kieliszek wina do dobrego obiadu z rybą, mniej więcej po tygodniu, nie jest błędem. Wino poleca się jako pierwszy alkohol po głodówce. Piwo to według wykładowcy czysty cukier i bomba kaloryczna, więc lepiej je sobie odpuścić.
Według lekarza prowadzącego, jeśli już pijesz coś mocniejszego, najlepsza jest czysta wódka. Nie mieszaj jej z sokami, colą ani innymi słodkimi dodatkami. Popijaj wodą, a zagryzaj kiszonym ogórkiem, który po tygodniu jest już dozwolony. Pamiętaj jednak, że w pierwszym okresie po głodówce mocne alkohole są niewskazane.
6.11 Tłuszcze po głodówce
W drugim tygodniu zacznij od niewielkich ilości zdrowych tłuszczów, takich jak awokado czy oliwa z oliwek. Według lekarza po tygodniu nie zaszkodzi też kromka chleba z masłem albo smalcem, byle w rozsądnej ilości.
Często słyszy się przestrogi przed smalcem i masłem. Według lekarza dobry tłuszcz z pewnego, domowego źródła jest zawsze lepszy niż kupiony w sklepie. Domowe przepisy powtarza się od pokoleń i nikt nie dodaje do nich konserwantów ani barwników, bo nie ma takiej potrzeby. Kromka chleba ze smalcem czy masłem nie zaszkodzi. Gorzej, jeśli dosypiesz do niej dużo soli i położysz gruby plaster wędliny.
6.12 Waga, wypróżnienia, obrzęki i sen
Waga
Po głodówce przybędzie ci 2 do 3 kilogramów. To woda, którą dostarczasz razem z jedzeniem, i wypełnienie jelit. Nie przejmuj się tym.
Wypróżnienia
Po pierwszych posiłkach organizm reaguje jak u dziecka. Coś zjesz i za chwilę idziesz do toalety. To normalne. Biegunka oznacza, że przesadziłeś z ilością albo rodzajem jedzenia. Zaparcia po głodówce zdarzają się rzadko. Jeśli się pojawią, pomoże sól gorzka, którą kupisz w aptece za kilka złotych, albo łagodne środki przeczyszczające przeznaczone dla dzieci. Zapytaj o nie farmaceutę.
Obrzęki
Jeśli w pierwszych dwóch tygodniach po głodówce puchną ci nogi, mimo że nie solisz, przyczyną może być za mało białka. Dodaj białko, które nie zawiera dużo soli, czyli rośliny strączkowe, na przykład fasolkę, i pij maślankę. To powinno pomóc. Najwięcej sodu ma białko zwierzęce, w tym białko jajka, więc z nim trzeba uważać.
U kobiet przyczyną bywają też hormony, na przykład podwyższony progesteron. Wtedy obrzęki pojawiają się nie tylko na nogach, ale też pod oczami czy na piersiach. Wtedy dobrze jest zbadać poziom hormonów.
Sen
Na głodówce wiele osób źle śpi, budzi się w nocy albo nie może zasnąć. Po głodówce to mija. Po jedzeniu rośnie poziom cukru, wydzielają się insulina i serotonina, ciśnienie lekko spada i człowiek robi się przyjemnie senny.
Kiedy coś cię niepokoi
Kłopoty po głodówce zdarzają się rzadko. Jeśli zachowujesz się rozsądnie, organizm sam wszystko poukłada. Gdyby jednak coś cię zaniepokoiło, na przykład dyskomfort po produkcie, który wcześniej jadłeś bez problemu, zadzwoń do prowadzących turnus i zapytaj.
6.13 Jak przedłużyć efekt głodówki
Jeśli chcesz jeszcze przez jakiś czas korzystać z oczyszczania, na przykład z powodu kłopotów ze stawami, przez kolejny tydzień możesz jeść tylko soki warzywne, ciepłe wywary warzywne i maślankę. Nie dostarczysz wtedy dużo białka, więc oczyszczanie i chudnięcie trwają dalej. Ketoza się utrzyma, choć będzie słabsza niż na pełnej głodówce. Możesz to sprawdzić paskiem do moczu.
6.14 Utrzymanie wagi. Dieta i leki
Kto chce utrzymać niższą wagę, musi zmienić sposób jedzenia. Czasem dobrze jest wspomóc się lekami. Według lekarza prowadzącego sięgnięcie po leki po głodówce nie jest błędem. Mowa o lekach z grupy analogów GLP-1 i nowszych, takich jak Mounjaro, Wegovy czy Ozempic.
Okres po głodówce to dobry czas na zmianę nawyków żywieniowych. Jeśli sama głodówka nie wystarczy, bo waga wciąż jest wysoka, po około dwóch tygodniach wychodzenia z głodówki można rozpocząć takie leczenie. Nie będzie ci się chciało jeść, waga będzie spadać, a leki pomogą utrzymać dietę i zmienić przyzwyczajenia. Takie leczenie zawsze ustala lekarz.
Nagroda tu i teraz
Jedzenie potrafi uzależniać jak alkohol czy papierosy. Lekarz opowiadał o uczestniczce wycieczki, która na każdym postoju na widok budki z jedzeniem zatrzymywała się i nie ruszała dalej, dopóki czegoś nie kupiła.
Psychologowie dawali ośmioletnim dzieciom ciastko i mówili, że jeśli nie zjedzą go przez pół godziny, dostaną dwa. Tylko około 10 procent dzieci potrafiło poczekać. Dorośli radzą sobie podobnie. Ci, którzy umieją czekać na nagrodę, zwykle na tym zyskują. Ci, którzy chcą wszystkiego od razu, częściej mają problemy, także z wagą. Mózg zapamiętuje szybką nagrodę i domaga się jej znowu, tak jak pies, który za podanie łapy dostał smakołyk.
Leki z grupy GLP-1 osłabiają właśnie ten przymus natychmiastowej nagrody.
6.15 Post przerywany i pojemność żołądka
Popularny post przerywany, na przykład 16 godzin bez jedzenia i 8 godzin z jedzeniem, według lekarza nie jest postem, tylko normalną przerwą nocną, którą organizm dobrze znosi. Jedni robią przerwę 12-godzinną, inni 16-godzinną. Lodówka jest wtedy po prostu zamknięta. Możesz tak jeść po zakończeniu wychodzenia z głodówki, jeśli w ośmiu godzinach zmieścisz cztery albo pięć posiłków.
Na początku potrzebujesz pięciu posiłków dziennie. Po dwóch tygodniach możesz zmniejszyć ich liczbę, bo żołądek pomieści już więcej.
Ile mieści żołądek
Po głodówce żołądek mieści około 250 mililitrów. Z każdym dniem się rozciąga, mniej więcej o 50 mililitrów, aż dojdzie do litra czy półtora litra. Ścianę żołądka da się rozciągnąć nawet do 8 lub 9 litrów, a u osób otyłych żołądek bywa naprawdę pojemny. U zwierząt roślinożernych żołądek jest większy niż u mięsożernych. Człowiek jest gdzieś pośrodku, przygotowany do trawienia jednego i drugiego.
Płyny przepływają przez żołądek szybko, wzdłuż jego krótszej, wewnętrznej krzywizny. Jedzenie opada na dno żołądka. Kiedy żołądek jest bardzo przepełniony, może wpychać się w górę, do klatki piersiowej, przez otwór w przeponie. Tak powstaje przepuklina rozworu przełykowego.
6.16 Dieta o niskim indeksie glikemicznym na stałe
Czy po głodówce trzeba liczyć węglowodany? W pierwszym tygodniu nie ma to znaczenia, bo jesz ich niewiele. W drugim tygodniu, gdy pojawiają się zboża, węglowodanów przybywa, ale wciąż nie jest źle. Po dwóch tygodniach, kiedy jesz już wszystko, zamiast liczyć gramy węglowodanów przyjrzyj się diecie o niskim indeksie glikemicznym.
Indeks glikemiczny mówi, jak szybko po zjedzeniu danego produktu rośnie cukier we krwi. Liczy się nie tylko to, ile jest cukru w jedzeniu, ale też jaki to cukier. Część cukrów wchłania się szybko, część powoli, a część wcale. Znaczenie ma także sposób przygotowania. Z surowej marchewki organizm trudniej wydobywa cukier niż z gotowanej. Cukru jest tyle samo, ale jest mniej dostępny.
Niski indeks, jedz spokojnie | Wysoki indeks, ograniczaj |
|---|---|
surowe warzywa, w tym marchew, rzodkiewki i pomidory | gotowana marchew |
rośliny strączkowe | biała, drobno mielona mąka i pieczywo z niej |
orzechy | mąka kukurydziana |
gorzka czekolada | słodycze i cukier |
mięso bez panierki, ryby, jajka | panierka, kluski, mięso z mąką |
tłuszcze, w tym prawdziwy majonez | mleko, piwo |
Mięso nie zawiera węglowodanów, więc jego indeks jest praktycznie zerowy. Pod warunkiem, że nie ma na nim panierki z mąki i jajek i nie zostało niczym nastrzyknięte. Tak samo jest z prawidłowymi tłuszczami.
Zasady tej diety
Wbrew pozorom jest dość restrykcyjna. Jeśli jesz tylko produkty o niskim indeksie, węglowodanów zjesz niewiele. Jedną z najbardziej znanych odmian takiej diety jest dieta Montignaca.
Dieta powstała z myślą o osobach z cukrzycą i dobrze się sprawdza, bo w większości przypadków to nadmiar węglowodanów odpowiada za przybieranie na wadze. Wyjątkiem są sytuacje, gdy tyje się przez leki albo hormony. Przepisy na tę dietę łatwo znaleźć w książkach i w internecie.
6.17 Przyprawy, makaron i gluten
Makaron jesz od siódmego dnia, najpierw w zupie na bulionie warzywnym. Gotuj go al dente.
Przyprawy, które zaostrzają smak, takie jak ocet balsamiczny czy musztarda, wprowadzaj dopiero po około dwóch tygodniach. Same w sobie żołądkowi nie szkodzą. Kłopot w tym, że pobudzają apetyt. Z octem balsamicznym zjesz dwa kawałki pizzy zamiast jednego. Do sałatek świetnie nadają się oleje aromatyzowane czosnkiem, chili albo bazylią. Prawdziwy majonez nie zawiera cukru, więc w diecie o niskim indeksie też jest dozwolony.
Gluten
Dieta bezglutenowa jest przeznaczona dla osób z kłopotami jelitowymi i żołądkowymi. Pomaga też przy chorobie Hashimoto, czyli przewlekłym zapaleniu tarczycy. Takim osobom zaleca się przynajmniej ograniczenie glutenu, bo częściej niż inni mają nietolerancję glutenu typową dla dorosłych. Nietolerancja glutenu zdarza się często, prawdziwa alergia na gluten jest rzadka. Kto nie ma z nim kłopotów, może go jeść.
6.18 Domowe trzydniowe oczyszczanie
Po urlopie all inclusive czy po świętach możesz w domu, bez specjalnych przygotowań, zrobić weekendowe oczyszczanie przewodu pokarmowego. Dzień wcześniej jesz normalnie.
Dzień | Co robisz |
|---|---|
Piątek | Od rana nic nie jesz, pijesz wodę. Przyjmujesz sól gorzką |
Sobota | Rano pijesz sok, na przykład pomidorowy. Wieczorem przyjmujesz pół dawki soli gorzkiej |
Niedziela | Nic nie jesz, pijesz wodę |
Poniedziałek | Normalne śniadanie |
To nie jest głodówka. W trzy dni nie wejdziesz w ketozę. Wyczyścisz za to jelita i pozbędziesz się około 3 kilogramów ich zawartości, a do tego trochę żółci i kwasów żołądkowych.
Takie oczyszczanie możesz robić raz na trzy miesiące. Szczególnie przydaje się osobom, które mają skłonność do zaparć i zalegania treści w jelitach, a także osobom z polipami albo uchyłkami jelita. U nich regularne oczyszczanie pomaga uniknąć chorób.
6.19 Badania po głodówce i kolejna głodówka
Nie idź do swojego lekarza zaraz po głodówce, bo się zdziwi. Uzna, że dziwnie wyglądasz i dziwnie oddychasz, a w badaniach wyjdzie mu kwasica i ciała ketonowe w moczu. To wszystko są efekty głodówki. Pokaż mu się za około dwa tygodnie, kiedy będziesz już w trakcie powrotu do jedzenia.
Najlepszy moment na badania krwi to trzy do sześciu tygodni po głodówce. Wtedy sprawdzisz, jak zmieniły się cholesterol, cukier czy wyniki wątroby, jeśli wcześniej były z nimi kłopoty. Badania zrobione od razu po głodówce wyglądają dziwnie i nic ci nie powiedzą.
Korzyści z głodówki odczuwa każdy. Najlepiej powtarzać ją raz w roku albo raz na dwa lata.
6.20 Wskazówki na stałe
Sprawdź się
Cztery pytania do tego rozdziału. Odpowiedzi znajdziesz w tekście powyżej.
Przykładowy jadłospis na dni 3-7
Ten jadłospis pochodzi z zaleceń żywieniowych z turnusu. Na każdy posiłek wybierz jedną z propozycji.
Posiłek | Propozycje do wyboru |
|---|---|
Śniadanie | Kasza jaglana na napoju migdałowym z bananem. Albo jogurt naturalny z jabłkiem i migdałami |
Drugie śniadanie | Smoothie ze szpinakiem, bananem, sokiem z cytryny i odrobiną masła orzechowego. Albo słupki marchewki, ogórka i papryki z hummusem |
Obiad | Duszone warzywa, na przykład marchew, papryka i cukinia, z passatą pomidorową i ciecierzycą, podane z ugotowanym brązowym ryżem. Albo zupa krem z brokułów z grzankami z pełnoziarnistego pieczywa i pestkami dyni. Albo szakszuka z pomidorami i papryką |
Kolacja | Sałatka z rukoli, awokado, suszonych pomidorów i nasion słonecznika z sosem na bazie oliwy. Albo zupa jarzynowa z kaszą pęczak |
Kilka propozycji zawiera produkty, które w planie z rozdziału 6 pojawiają się później. Jogurt, grzanki i pieczywo plan przewiduje od siódmego dnia, awokado, oliwę i kaszę pęczak od drugiego tygodnia, a jajka z szakszuki od dziesiątego dnia. W pierwszym tygodniu plan stawia też na warzywa gotowane i miksowane, a nie surowe. Jeśli chcesz trzymać się planu ściśle, wybieraj w dniach 3-7 pozostałe propozycje albo przesuń te potrawy na późniejszy etap.
Przepisy
Wszystkie przepisy są proste i łagodne dla żołądka. Na początku nie dodawaj soli ani ostrych przypraw.